Dziennik Gazeta Prawana logo

"Szkoła bez zadań domowych”. Awantura przybiera na sile, rodzice się buntują

6 listopada 2019, 11:16
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Szkoła
Szkoła/Shutterstock
Rodzice buntują się przeciwko nadmiarowi prac zadawanych uczniom. Temat wrócił na fali włoskiego protestu, ogłoszonego przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. 

Od dwóch tygodni formalnie trwa w szkołach strajk włoski. Nie jest spektakularny, bo w większości placówek wszystkie wrześniowe ustalenia dotyczące dodatkowych bezpłatnych zajęć bądź wycieczek są realizowane. Dlatego Sławomir Broniarz, pomysłodawca całej akcji i szef Związku Nauczycielstwa Polskiego, chce dodatkowo wyjść w piątek razem z pracownikami oświaty na ulice. Protest ma się odbyć w Krakowie, a każdego 8. dnia miesiąca przenosić do kolejnego dużego miasta (na znak, że 8 kwietnia rozpoczął się strajk generalny w szkołach).

Rodzicom nie podoba się tego typu forma strajku i zapowiadają na portalach społecznościowych, że też będą protestować. Sprzeciwiają się przede wszystkim odrabianiu prac domowych, zadawanych w ogromnej ilości.

Resort edukacji na razie nie opowiada się w tym konflikcie po żadnej ze stron i tłumaczy, że jest to autonomiczna sprawa poszczególnych szkół.

Przemęczeni uczniowie

Protesty rodziców dotyczące zadań domowych są dość zrozumiałe. Wystarczy spojrzeć na badania OECD, z których wynika, że polscy uczniowie spędzają na ich odrabianiu średnio około siedem godzin tygodniowo. A np. w Finlandii – o połowę mniej.

Zdaniem prawników właściwie nie ma żadnych przepisów bezpośrednio odnoszących się czy regulujących sposób pracy nauczyciela z uczniami w celu realizacji programu nauczania.

– mówi Robert Kamionowski, radca prawny, ekspert ds. oświaty z kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office.

– wyjaśnia mec. Robert Kamionowski.

Z taką argumentacją nie zgadzają się związkowcy.

– mówi Sławomir Wittkowicz, przewodniczący branży nauki, oświaty i kultury w Forum Związków Zawodowych.

– dodaje.

(Nie)śmiały pilotaż

Placówki bez prac domowych jednak istnieją. – – uważa Robert Kamionowski.

Jego zdaniem to konieczne dla powtórzenia materiału, ćwiczenia umiejętności, ale praca domowa nie powinna, ba, nie może zastępować efektywnej pracy na lekcjach i powodować, że dzieci spędzają długie godziny na klepaniu setek zadań.

Gorącą zwolenniczką ograniczania prac domowych jest Dorota Łoboda, radna Warszawy. Przy jej zaangażowaniu uruchomiony został po wakacjach specjalny program "Szkoła bez zadań domowych”. Placówki mogą się do niego zapisywać dobrowolnie.

– mówi Dorota Łoboda.

– dodaje.

Z kolei Stowarzyszenie Rodzice Szkole w 2018 r. namawiało opiekunów, aby pisali specjalne oświadczenia, że zakazują nauczycielom zadawać prace domowe. Takie rozwiązanie zostało skrytykowane przez prawników. Społecznicy nie składają jednak broni. – mówi Maria Szpilowska, wiceprezes Zarządu Fundacji Rodzice Szkole.

podsumowuje. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj