Chodzi o słowa lidera Platformy Obywatelskiej, które padły w marcu zeszłego roku. Schetyna mówił wówczas: "wszystkie tropy, wszystkie ślady prowadzą do zaangażowania PiS w okradanie PCK i finansowanie kampanii wyborczych PiS z pieniędzy PCK". W wielu tych enuncjacjach pojawia się nazwisko minister Anny Zalewskiej, która jest posłem z Wałbrzycha i jak widzieliśmy na wielu zdjęciach, bliskim współpracownikiem aresztowanego działacza PiS - dodawał Schetyna.

Wypowiedzi szefa PO oburzyły byłą szefową MEN, obecnie europosłankę PiS, która złożyła przeciwko niemu pozew w Sądzie Okręgowym w Warszawie. W czwartek sąd oddalił powództwo Zalewskiej.

O czwartkowym postanowieniu warszawskiego sądu okręgowego poinformowało PAP Biuro Prasowe PO. "Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że Grzegorz Schetyna opierał się na licznych i rzetelnych doniesieniach prasowych o postępowaniu karnym dotyczącym finansowania kampanii PiS z pieniędzy PCK" - głosi komunikat Biura Prasowego Platformy.

Czwartkowy wyrok sądu jest nieprawomocny; przysługuje od niego apelacja. Anna Zalewska nie wykluczyła w rozmowie z PAP złożenia odwołania od postanowienia od decyzji stołecznego SO. Muszę się najpierw zapoznać z uzasadnieniem, dopiero wtedy podejmę dalsze kroki. Nie mogę pozwolić na to, żeby w Polsce bezkarnie można było kłamać - podkreśliła europosłanka PiS.

W połowie 2017 roku prokuratura we Wrocławiu wszczęła śledztwo w sprawie nieprawidłowości w dolnośląskim oddziale PCK. Doniesienia złożyło niezależnie od siebie kilka osób, m.in. prezes oddziału PCK i jeden z pracowników.

Lokalne media informowały, że w sprawę zamieszani są politycy PiS z tego regionu. "Gazeta Wyborcza" pisała m.in., że w latach 2014-2017 pracownicy dolnośląskiego oddziału PCK werbowani przez Jerzego G. (aresztowanego później w związku z tą sprawą byłego dyrektora organizacji oraz radnego obecnej kadencji sejmiku wojewódzkiego), kradli odzież z kontenerów przeznaczoną dla najuboższych, a następnie - za pośrednictwem firmy zarejestrowanej na "słupa" - sprzedawali je w zaprzyjaźnionych hurtowniach i lumpeksach. Gazeta podawała, że część pozyskanych w ten sposób pieniędzy, była przeznaczana na kampanie wyborcze polityków partii rządzącej, m.in. b. posła PiS Piotra Babiarza i minister edukacji Anny Zalewskiej.

We wrześniu zeszłego roku wrocławska prokuratura umorzyła wątek śledztwa w sprawie nieprawidłowości w dolnośląskim oddziale PCK, który dotyczył nielegalnego finansowania kampanii wyborczej lokalnych polityków PiS w wyborach samorządowych w 2014 r.

Anna Zalewska, odnosząc się do zarzutów polityków PO (nie tylko Schetyny, ale też np. posła Roberta Kropiwnickiego), wielokrotnie zapewniała, że nie ma nic wspólnego z nieprawidłowościami we wrocławskim PCK.