Zastępca prezydenta Koszalina Przemysław Krzyżanowski powiedział podczas piątkowej konferencji, że "na 1835 nauczycieli zatrudnionych w miejskich placówkach oświatowych 1399 strajkowało w różnym wymiarze, choć większość przez wszystkie dni trwania protestu". Dodał, że w mniejszym stopniu wspierali ich pracownicy administracji i obsługi.

W skali miasta, jak wynika z wyliczeń wydziału oświaty, z wynagrodzeń strajkujących potrąconych zostało ok. 3 mln zł. Krzyżanowski podkreślił, że trzeba to było zrobić, bo zgodnie z obowiązującą ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych "za czas strajku wynagrodzenie się nie należy". W jego ocenie nie można było zawrzeć porozumienia postrajkowego, ponieważ protest jest zawieszony, a nie zakończony.

Zaznaczył, że ok. 3 mln zł pozostało w budżetach placówek oświatowych, tym samym prezydent Koszalina Piotr Jedliński "dotrzymał słowa" danego 5 kwietnia na portalu społecznościowym. Wówczas poinformował on, że podjął decyzję, że "pieniądze zaplanowane w budżecie miasta za dni strajkowe na wynagrodzenia nauczycieli pozostaną w gestii dyrektorów szkół i przedszkoli".

Krzyżanowski powiedział, że pozostawione pieniądze w budżetach placówek oświatowych mają zostać przeznaczone na dodatkowe zajęcia pozalekcyjne. Stosowne pismo z prośbą o uruchomienie tych zajęć od 15 maja prezydent Jedliński skierował do dyrektorów placówek edukacyjnych 14 maja.

- To rozsądne rozwiązanie. (…) Takie samo zostało podjęte przez duże miasta w ramach trójmiejskiej aglomeracji, czyli Gdańsk, Gdynię i Sopot. Wiele miast na terenie naszego kraju też przekazuje te środki właśnie w ramach zajęć pozalekcyjnych – powiedział Krzyżanowski.

Uściślając, powiedział "o zajęciach popołudniowych czy tzw. okienkach", kiedy to mogą się odbywać "lekcje wyrównawcze, różnego rodzaju kółka zainteresowań". Dyrektor wydziału edukacji w magistracie Krzysztof Stobiecki dodał, że w przypadku przedszkoli mogą to być również zajęcia rytmiki, językowe oraz te w ramach pomocy psychologiczno-pedagogicznej. "Dużo jest przedszkolaków z opiniami. (…) Teraz jest szansa zintensyfikowania tych zajęć" – podkreślił.

Stobiecki dodał, że formuła zajęć dodatkowych jest dobrowolna dla nauczycieli, uczniów i przedszkolaków. I to od ich zainteresowania będzie zależało, czy zostaną one przeprowadzone.

Krzyżanowski zaznaczył przy tym, że jak najszybsze rozpoczęcie realizacji tych zajęć "ma ogromny wpływ na średnią wakacyjną", jaką otrzymają nauczyciele. Dodał jednocześnie, że zdaje sobie sprawę, iż nie uda się wydać ok. 3 mln zł w półtora miesiąca, czyli do końca roku szkolnego, dlatego zajęcia będą mogły też być prowadzone w kolejnym roku szkolnym, od września do końca grudnia. Magistrat nie zakłada, by te zajęcia miały się odbywać w soboty.

Krzyżanowski pytany o to, czy są chętni nauczyciele do prowadzenia tych zajęć, choćby w kontekście strajku włoskiego, który zarekomendował ZG ZNP, odpowiedział, że "ciężko nam mówić". - Od środy jest taka możliwość odpracowania. Będziemy zbierać informacje. (…) Nie będziemy zmuszać, by nauczyciele te pieniądze wykorzystali – powiedział.

Jednocześnie zaznaczył, że miasto odczuwa skutki strajku włoskiego. "Przedszkola nie organizują dodatkowych rzeczy, przykładem obchody 2 maja, kiedy to nie pojawiły się dzieci z przedszkoli. Odwoływane są konkursy organizowane w soboty czy niedziele" – powiedział.

Dodał jednak, że "to były takie formuły zajęć, które nie były płatne dla nauczycieli. (…) Przypomnę, że wszystkie zajęcia, które my proponujemy, będą płatne" – zaznaczył.

W Koszalinie strajk podjęło 46 szkół i przedszkoli, wszystkie, dla których organem prowadzącym jest samorząd, oprócz Bursy Międzyszkolnej, Pałacu Młodzieży, Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w części internackiej. Protest zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych trwał od 8 do 27 kwietnia. Obecnie jest zawieszony.