Dworczyk zadeklarował, że rząd chce rozmawiać ze strajkującymi nauczycielami i podkreślał jednocześnie, że gabinet premiera Mateusza Morawieckiego jest skupiony obecnie na organizacji egzaminów, w tym gimnazjalnego oraz egzaminu ośmioklasistów.

Przekonywał, że PiS poważnie traktuje nauczycieli, jednak - ocenił - że strajk zaczyna się "radykalizować".

- Widzimy takie napisy: "tylko świnie pilnują na egzaminie". Jeżeli nauczyciele, i to nie są pojedyncze przypadki, którzy zostali z dziećmi, przeprowadzali egzaminy, są "hejtowani" i poddawani presji, to zmierza w złą stronę. Ja wiem, że to jest margines na szczęście, bo większość nauczycieli ma na pierwszym planie dobro dzieci, niemniej takie przypadki się zdarzają i trzeba apelować do Związku Nauczycielstwa Polskiego, żeby działacze ZNP nie radykalizowali nastrojów - mówił Dworczyk w Radiu ZET.

- Jutro, najpóźniej pojutrze wyjdzie zaproszenie z kancelarii premiera, do wszystkich zainteresowanych udziałem w tym okrągłym stole - dodał.

Szef KPRM pytany, czy do okrągłego stołu zostaną zaproszeni przedstawiciele związków, w tym ZNP i Forum Związków Zawodowych, odpowiedział, że nie tylko przedstawiciele tych związków.

- Chcemy, żeby w tym okrągłym stole wzięli udział przedstawiciele rodziców, samorządów, chcemy, żeby rodzice mieli większy wpływ na szkołę - oświadczył Dworczyk.

- Chcemy, żeby była to poważna debata o radykalnych zmianach w systemie oświaty, bo nie chcemy rozmawiać wyłącznie o podwyżce wynagrodzeń, to jest szalenie ważne, ale to nie jest jedyny temat - dodał.

Dworczyk przekonywał, że rząd będzie dążyć do zwiększania pensji nauczycieli do średniej europejskiej, jednak chce podwyższyć ich czas "spędzony przy tablicy" (tzw. pensum).

- Dziś ten czas to jest 18 godzin, najniższy wynik w Europie, a średnia europejska to 26, my proponujemy 24 godziny - podkreślił szef KPRM.

Pytany, czy jest możliwe przesunięcie terminu egzaminów maturalnych, odpowiedział, że nie jest to możliwe. - Wierzę, że nauczyciele, w poczuciu odpowiedzialności za swoich uczniów, których przygotowywali przez kilka lat do egzaminów maturalnych, przeprowadzą te egzaminy - mówił Dworczyk.

Dopytywany, kto będzie reprezentował w okrągłym stole samorządy, odpowiedział, że będzie to "reprezentatywna grupa", ale konkrety pojawią się w zaproszeniu wystosowanym przez KPRM w ciągu najbliższych dwóch dniach.

Szef kancelarii premiera pytany o podwyżki dla nauczycieli w 2019 r. odpowiedział, że ten temat "jest sprecyzowany", a propozycja rządu to podwyżki "16-procentowe".

- 16 proc., bo do tego musimy jeszcze dodać inne zmiany, które wprowadzamy, np. obniżkę PIT-u, która jest dla wszystkich - dodał szef KPRM.

Dopytywany o ewentualne zmiany na stanowisku ministra edukacji narodowej, odpowiedział, że jeśli szefowa resortu Anna Zalewska zdobędzie mandat w wyborach do Parlamentu Europejskiego, to jest przekonany, że nastąpi zmiana. - Czy przed, czy po (wyborach) - to są decyzje premiera i kierownictwa politycznego PiS, ja o tych decyzjach nic więcej nie wiem - przekonywał.

Szef KPRM odpowiadał także na pytanie, dlaczego posłał dzieci do szkoły prywatnej. - Dlatego, że jest to szkoła katolicka. Ja chciałem, żeby moje dzieci chodziły do szkoły katolickiej - stwierdził Dworczyk. - Chodzi o to, że szkoła poza przekazywaniem wiedzy również ma bardzo ważny wymiar dotyczący wychowania i ja chciałem, żeby moje dzieci chodziły do szkoły o takim profilu - dodał.

Na uwagę dziennikarki, że "lekcje religii są normalnie w szkole", minister odparł, że "to prawda, natomiast jak pani zwróciła uwagę, to są pojedyncze lekcje religii, natomiast tu chodzi o cały system wychowawczy". - Dzieci w tym najwcześniejszym okresie najwięcej czasu spędzają właśnie w szkole, w związku z tym szkoła ma największy też wpływ na kształtowanie ich postaw. Chcieliśmy wybrać taką szkołę z tymi wszystkimi konsekwencjami, stąd ta decyzja - podsumował.