Dziennik Gazeta Prawana logo

Przedszkolaki - mistrzowie szlaczków, co nie potrafią butów wiązać

29 października 2014, 19:06
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dziewczynki w przedszkolu
Dziewczynki w przedszkolu/Shutterstock
Nauka wiązania sznurowadeł, podcierania pupy czy zapinania guzików - to kwestie, których brakuje w nauce przedszkolnej. Rzecznik praw rodziców postuluje, aby to zmienić. Przygotował własny projekt podstawy programowej w przedszkolu.

Zdaniem nauczycieli szkół podstawowych, większość dzieci kończących przedszkole nie umie wiązać butów, ma kłopoty z posługiwaniem się sztućcami. - - przyznaje nauczycielka jednego z gimnazjum w Warszawie.

To efekt tego, że z jednej strony dzieci np. przy zakładaniu butów, są wyręczane przez rodziców, z drugiej robią to też wychowawczynie przedszkolne. Najczęściej - również na prośbę opiekunów - rodzice kupują dzieciom buty na rzepy. Inna sprawa, że takie modele stanowią większość oferty sklepów.

Dlatego w podstawie programowej rzecznika praw rodziców kładziony jest nacisk na naukę nie tylko ogólnie "rozbierania i ubierania" (co już jest zapisane w wytycznych ministerstwa edukacji), ale takich rzeczy jak zapinania guzików, zawiązania supełka, kokardki.

- - tłumaczy Karolina Elbanowska, prezes Fundacji Rzecznik Praw Rodziców. Ćwiczenie tych umiejętności procentuje potem przy nauce pisania. - - przyznaje nauczycielka z jednej ze stołecznych podstawówek.

Zdaniem ekspertów obecnie za mało przykłada się wagi do samodzielności dzieci. W obowiązującej podstawie programowej istnieje co prawda zapis, że przedszkolak powinien umieć "poprawnie umyć się i wytrzeć oraz umyć zęby; właściwie zachowywać się przy stole podczas posiłków, nakrywać do stołu i sprzątać po sobie, samodzielnie korzystać z toalety". Kłopot polega na tym, że w niektórych przedszkolach dzieci dostają tylko łyżki, ewentualnie widelce, ale nie noże, do stołu nakrywają za nich panie kucharki, zaś mycia zębów w ogóle nie ma. Powód? Za dużo zamieszania oraz bezpieczeństwo. - - tłumaczono w jednym z przedszkoli.

Czymś zupełnie innym, na co uwagę zwraca również Rzecznik Praw Rodziców, jest edukacja matematyczna w działaniu. W obecnej podstawie programowej istnieje zapis, że dzieci mają "rozpoznawać wyniki dodawania i odejmowania, pomagając sobie liczeniem na palcach, posługiwać się liczebnikami porządkowymi czy też znać stronę prawą i lewą". W kontrprojekcie wskazano, że dzieci same powinny dojść do tych wyników - czyli np. odejmowania i dodawania uczyć się niejako niechcący, przy okazji, czyli w czasie zabawy, prac porządkowych, ćwiczeń i wykonywania innych czynności. Przykład? Dziecko "wybiera z pudełka 6 klocków czerwonych i 6 niebieskich, ustawia się w rzędzie jako dziewiąte, odczytuje cyfry oznaczające liczby od 0 do 10, eksperymentuje z tworzeniem kolejnych liczb, wykonuje dodawanie i odejmowanie w sytuacji użytkowej".

Podstawa programowa jest propozycją towarzyszącą projektowi ustawy "Rodzice chcą mieć wybór", pod którym zbierane są obecnie podpisy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj