Związek Nauczycielstwa Polskiego szacuje, że w najbliższych latach może zniknąć nawet pół tysiąca szkół. W efekcie niżu demograficznego szykują się ważne zmiany dla nauczycieli. Część z nich szybko straci pracę.

Liczba uczniów zmaleje znacząco

Jak poinformował Rober Górniak, autor profilu "Dealerzy Wiedzy" na Facebooku, w roku 2026/27 i kolejnych latach liczba uczniów zmaleje znacząco. Zmniejszy się o niemal 20 proc. mniej dzieci w roku 2028/29).

Reklama

"W roku 2025/26 niż demograficzny po raz pierwszy znacząco nadgryza przedszkola - spadek liczby przedszkolaków o niemal 100 000, przekładający się na przynajmniej 4 tysiące oddziałów mniej, to mocny cios w organizację przedszkoli. I to już trend, który z nami pozostanie - kolejne trzy lata będą pustoszyć przedszkola w tym samym tempie. Rok szkolny 2028/29 będzie pierwszym rokiem, w którym w przedszkolach będzie mniej niż milion dzieciaków, czyli dokładnie o 1/4 mniej niż obecnie" - napisał Górniak.

Zmniejszanie liczby uczniów w klasach

Reklama

Jak zauważa, nauczyciele przedszkolni jeszcze uniknęli teraz problemów z zatrudnieniem, ale można się spodziewać, że przyszły rok szkolny będzie gorszy, a "potem pierwszy raz zderzymy się z nadwyżką nauczycieli na tym etapie". Jego zdaniem nauczyciele przedmiotowcy w klasach 4-8 i szkołach ponadpodstawowych wydają się niezagrożeni aż do końca tej dekady. Natomiast "pierwsze tąpnięcia zaczną się w roku 2031".

Zdaniem Roberta Górniaka korzystne byłoby zmniejszanie liczby uczniów w klasach szkolnych lub oddziałach przedszkolnych. Takie postulaty słychać coraz częściej, także od innych nauczycieli i ekspertów. MEN nie podjęło jednak decyzji w tej sprawie, nie wyklucza takiego rozwiązania w przyszłości.

Innym rozwiązaniem chroniącym nauczycieli przed zwolnieniami są - zdaniem Górniaka - studia podyplomowe w zakresie pedagogiki specjalnej. Po nich otwiera się możliwość pracy z dziećmi z trudnościami, których jest coraz więcej.