Ostrożne prognozy demograficzne mówią, że będzie o 30 proc. dzieci mniej do 2060 r. Bardziej drastyczne prognozy przewidują 45 proc. spadek liczby dzieci i młodzieży. Już teraz w całej Polsce coraz więcej samorządów planuje likwidację przedszkoli i szkół. Konsekwencją są zwolnienia nauczycieli.
Zwolnienia nauczycieli nieuniknione
Jak podaje Radio Zet, w Lublinie, mimo zamknięcia kilkunastu zerówek i łączenia podstawówek z przedszkolami w zespoły, redukcje etatów są nieuniknione. W ubiegłym roku zwolniliśmy z naszych przedszkoli 22 nauczycielki, w tym roku będzie to również ok. 30 nauczycielek – powiedział rozmowie z reporterem Radia Zet Mariusz Banach, zastępca prezydenta Lublina do spraw edukacji.
Jak dodał, w Lublinie w zeszłym roku urodziło się nieco ponad półtora tysiąca dzieci. Oznacza to, że za jakiś czas nie będzie połowy klas, szkół, a także nauczycieli - mówił Mariusz Banach. Licea mogą odczuć niż demograficzny za rok. Wtedy odejdzie ostatni tzw. podwójny rocznik, efekt reformy minister Zalewskiej.
"Skończy się praca na 1,5 etatu i praca w dwóch szkołach"
Zmiany dla nauczycieli już się zaczynają. Najpierw skończy się praca na 1,5 etatu i praca w dwóch szkołach. Potem stopniowo będziemy rezygnować z pracy emerytów – przewiduje Dorota Kuchta, dyrektorka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 2 w Legionowie.
Według dyrektorki, w cenie będą wieloprzedmiotowcy. Już teraz historycy dopełniają etaty, ucząc WOS-u, wuefiści edukacji zdrowotnej albo edukacji dla bezpieczeństwa. Tak będzie coraz częściej. Natomiast pracy ma nie brakować dla nauczycieli matematyki, ponieważ tych specjalistów jest od wielu lat jest za mało.
Inny scenariusz?
Beata Pośpiech, dyrektorka I LO w Zgierzu przewiduje jeszcze jeden, zupełnie inny scenariusz. Owszem, będzie mniej uczniów, ale będzie też coraz mniejsza kadra. Nasza np. w większości składa się z osób po pięćdziesiątce, które za chwilę – wraz z niżem - będą odchodziły na emeryturę. Trudno przewidzieć, jak to się ułoży, ale być może braki kadrowe będą nadal pomimo niżu, bo ewidentnie mamy dziurę pokoleniową – powiedziała w Radiu Zet.