KLARA KLINGER: Czy reforma zapowiadana przez MEN jest krokiem w dobrą stronę?

WIESŁAW KOSAKOWSKI: Z punktu widzenia dyrektora liceum te zmiany są korzystne. Skrócenie nauki w liceum ogólnokształcącym do 3 lat było, uwzględniając dydaktykę nauczania przedmiotów maturalnych, niekorzystne. Z tego powodu wspólnie z nauczycielami postanowiłem w 2000 roku przy III LO w Gdyni utworzyć Gimnazjum nr 24, aby przynajmniej część uczniów edukować przez 6 lat, a nie tylko przez 3. Poza tym ośmioletnia szkoła podstawowa, z którą nasze liceum od lat współpracowało (kółka matematyczne, inne tego typu przedsięwzięcia) i z której wywodziło się wielu uzdolnionych uczniów, przekształciła się w sześcioletnią szkołę podstawową. Ale ważną przesłanką było także zapewnienie, w obliczu zmian w systemie oświatowym oraz niżu demograficznego, etatów zatrudnionym dotąd w czteroletnim liceum nauczycielom.

"Ofiarą" reformy padną gimnazja. Z czego wynika to, że bywają tak źle oceniane?

Główną przyczyną problemów wychowawczych i dydaktycznych jest zbyt duża liczba uczniów w gimnazjum oraz zbyt duża liczba uczniów w klasie. To samo dotyczy także szkół ponadgimnazjalnych. Moim zdaniem każda szkoła, w tym także gimnazjum lub szkoła podstawowa oraz liceum albo technikum, względnie szkoła zawodowa, nie powinna liczyć więcej niż 500 uczniów. Tworzenie "fabryk" szkolnych liczących 700, 800, 1000 i więcej uczniów, choć uzasadnione z powodów ekonomicznych, jest niedopuszczalne z przyczyn pedagogicznych. Gimnazja miały być właśnie takimi małymi, kameralnymi szkołami z mało licznymi klasami. Miały być... 

A jak jest w Pana szkole?

Gimnazjum nr 24 liczy ok. 240 uczniów, podobnie było w latach ubiegłych. Stąd skala problemów wychowawczych (a takowe były i w naszym gimnazjum) jest zupełnie inna, aniżeli w przypadku właśnie "gimnazjów-fabryk".

Czy w związku z tym brak gimnazjów może wpłynąć negatywnie czy pozytywnie na poziom edukacji w Polsce?

Poziom edukacji zależy PRZEDE WSZYSTKIM od poziomu uczących w szkołach danego kraju nauczycieli. Poza tym "szkoła wyższego rzędu powinna się opiekować szkołą niższego rzędu" - to jedno z haseł-założeń Komisji Edukacji Narodowej, wciąż jak najbardziej aktualne. Czyli uniwersytet lub politechnika czy też wyższa szkoła zawodowa powinna opiekować się liceum, technikum, szkołą zawodową. Tak samo szkoła średnia szkołą podstawową.

Jak w tej sytuacji powinna wyglądać struktura oświaty?

To jest tak naprawdę sprawa drugorzędna, chociaż powrót do czteroletniego liceum to bardzo dobry pomysł. Jeszcze lepszym pomysłem byłoby sześcioletnie liceum ogólnokształcące nie tylko w odniesieniu do edukacji politechnicznej (matematyka, informatyka, fizyka, chemia), ale i humanistycznej (np. ten sam polonista uczący w danej klasie przez 6 lat literatury i języka polskiego aż do dnia egzaminu maturalnego).

Skoro nie struktura, to co jest w tej reformie istotne?

Ważniejsze jest to, aby nauczyciel był dla każdego ucznia mistrzem w pełnym tego słowa znaczeniu. Słaby nauczyciel będzie słaby bez względu na strukturę systemu oświatowego (8+4 lub 6+3+3, albo 4+4+4 ), a dobry nauczyciel będzie porządnie nauczać w każdym układzie strukturalnym oświaty. Istotą reformy oświatowej jest więc (a przynajmniej powinno być) zdecydowanie lepsze kształcenie przyszłego nauczyciela i ciągłe, lepiej zorganizowane i opłacane dokształcanie już pracujących nauczycieli. Takie stałe dokształcanie (z prawdziwego zdarzenia, a nie dla "papierka", by ubiegać się o kolejny stopień awansu zawodowego) musi być OBOWIĄZKOWE dla każdego nauczyciela! 

Jak więc powinna wyglądać reforma systemu edukacji?

Powinna się rozpocząć od zmiany systemu kształcenia przyszłych nauczycieli na uczelniach wyższych. Studia pedagogiczne powinny być objęte szczególną opieką (a nie są) przez władze uczelni wyższych. Przyszły nauczyciel powinien być przygotowany do nauczania na najwyższym poziomie co najmniej dwóch przedmiotów (ogólnokształcących, zawodowych) w każdym typie szkoły, znać doskonale współczesne esperanto, czyli język angielski oraz co najmniej jeden język obcy (np. jednego z krajów bezpośrednio sąsiadujących z Polską lub jednego z krajów nadbałtyckich), być dobrze przygotowany w zakresie programowania (algorytmiki) i odbyć solidny kurs matematyki oraz języka polskiego bez względu na przedmiot, którego w przyszłości będzie uczyć w polskiej szkole. Studia pedagogiczne powinny kończyć się bardzo trudnymi merytorycznie egzaminami, organizowanymi przez kilka najlepszych uniwersytetów, aby do szkół poszli uczyć rzeczywiście najlepsi z najlepszych. Nauczyciele już wykonujący swój zawód powinni mieć możliwość stałego dokształcania się (krajowe i międzynarodowe konferencje, studia podyplomowe, kursy, warsztaty naukowe i dydaktyczne organizowane przez uczelnie wyższe oraz inne uznane instytucje naukowe, a nie firmy-krzaki) oraz stały dodatek na zakup wykorzystywanych tylko do celów służbowych pomocy: książek, podręczników, oprogramowania, sprzętu komputerowego. Obecne wydatki na ten cel są, np. w porównaniu z Finlandią, nieprzyzwoicie niskie.

No dobrze, ale przez lata dyrektorzy gimnazjów, tak jak Pan, inwestowali w swoje szkoły - czy to w zatrudnionych nauczycieli, czy w warunki lokalowe. Co się teraz stanie z tym kapitałem?

Moje działania jako dyrektora szkoły od 26 lat koncentrują się na tym, aby zatrudniać jak najlepszych nauczycieli. Uczeń nie powinien wybierać szkoły, ale właśnie dobrego nauczyciela-mistrza bez względu na to, na którym miejscu w rankingach znajduje się szkoła, w której on pracuje. A kandydaci (a także ich rodzice) doskonale wiedzą, gdzie szukać takich nauczycieli. M.in. z tego powodu struktura każdego systemu edukacyjnego w danym państwie jest sprawą wtórną właśnie do systemu kształcenia nauczycieli w tym państwie oraz sposobu dbania o nich już wtedy, kiedy wykonują swój zawód.

Pana gimnazjum należy do grona najlepszych, jak dojść do takiego poziomu?

Owszem, nasi gimnazjaliści osiągają bardzo dobre wyniki w nauce. Ponad 90 proc. z nich kontynuuje naukę w III LO w Gdyni (które mieści się w tym samym budynku). Najważniejszym zadaniem szkoły (czyli: nauczycieli, uczniów, ich rodziców, otoczenia społecznego - uczelni, organu prowadzącego, przestrzeni miejscowości) jest stworzenie takich warunków, aby każdy uczeń mógł odnaleźć w niej swoją niszę edukacyjną, odkryć swoje zainteresowania, pasje i je pod opieką nauczyciela-mistrza rozwijać. Oferujemy 3 typy klas: klas realizująca Middle Years Programme International Baccalaureate Organization, klasa dla uczniów o zainteresowaniach politechnicznych, klasa dla uczniów o zainteresowaniach przyrodniczych. Organizowane są dość licznie obozy naukowe (np. matematyczno-informatyczno-sportowy), liczne przedsięwzięcia pedagogiczne, w których może odnaleźć się i zaistnieć twórczo każdy uczeń (np. Odyseja Umysłu, akcje charytatywne, przedsiębiorczość), sprawowana jest opieka naukowa nad licznym gronem wybitnie uzdolnionych uczniów.

I co teraz z Wami będzie?

III LO w Gdyni jako 4-letnia szkoła powróci do współpracy ze szkołą podstawową, która była szkołą sześcioletnią, a będzie znowu szkołą ośmioletnią.