Nie wszystkie bakterie są złe. To już wiemy. Dlatego pijemy kefiry, maślanki, łykamy probiotyki – zawierają one tzw. dobre bakterie, dzięki którym nasze jelita funkcjonują prawidłowo. Zespół naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego pod kierownictwem dr. hab. Piotra Rozpądka wie też, że niektóre bakterie lub grzyby podobnie działają na rośliny. Dzięki nim np. lepiej przyswajają one to, co znajdują w glebie. Choćby niezbędny do rozwoju fosfor.

Reklama

Dziś, by przyśpieszyć ich wzrost, „dokarmiamy” rośliny, stosując nawozy, głównie fosforowe i azotowe. Profesor Rozpądek przekonuje, że stosujemy je rozrzutnie, bo roślina jest w stanie przyswoić zaledwie od 15 proc. do 30 proc. pierwiastków – zarówno tych, które znajdują się w glebie, jak i tych, które im dostarczamy. Reszta razem z deszczową wodą spływa z pól do rzek, jezior i stawów. Wiosną i latem „użyźniona” w ten sposób woda kwitnie, niszcząc bioróżnorodność. Podobnie jest z nawozami azotowymi. W trosce o środowisko UE postanowiła więc, by do 2050 r. zmniejszyć stosowanie nawozów mineralnych o 20 proc., a powierzchnię gruntów rolnych przeznaczonych na produkcję ekologiczną zwiększyć do 25 proc. Jak tego dokonać bez szkody dla upraw?

Odpowiedzią jest biotyzacja, proces polegający na aplikacji mikroorganizmów, które wspomagają wzrost roślin uprawnych, wzmacniają ich tolerancję na niekorzystne warunki środowiska i organizmy patogeniczne. Poza działaniem na samą roślinę odpowiednio opracowane biopreparaty użyźniają glebę oraz neutralizują substancje, które ją zanieczyszczają.

Zespół prof. Rozpądka od lat zajmuje się badaniem, jak grzyby lub bakterie wpływają na rośliny. – Przez te wszystkie lata stworzyliśmy olbrzymi bank mikroorganizmów – mówi prof. Rozpądek. – Z badań wynikało, że część z nich będzie miała na nie pozytywny wpływ.

Kiedy narodził się pomysł stworzenia nowego biopreparatu, do zespołu dołączył prof. dr hab. inż. Andrzej Kalisz z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Wspólnie wybrali ze zgromadzonej bazy mikroorganizmów ponad 100 z nich i zaczęli je łączyć, tworząc „koktajle”. Po wielu próbach opracowali dwa, które charakteryzowały się najbardziej uniwersalnym działaniem. Jeden przeszedł już testy, drugi jest w fazie prób. – Zwykle takie preparaty sprawdzają się w przypadku jednego gatunku, nasze, jak wynika z testów, są skuteczne dla 80 proc. roślin – mówi prof. Piotr Rozpądek.

Skupili się jednak na jednej rodzinie – kapustnych. Warzywa kapustne – dobrze znane nam kapusta biała, brukselka, brokuły, jarmuż, kalafior czy kalarepa – są często uprawianymi warzywami polowymi w Polsce. Największe zagłębie produkcji kapusty białej znajduje się w Małopolsce, w okolicach Krakowa. – Naszym zdaniem nauka powinna wspierać lokalną gospodarkę, a poza tym z komercyjnego punktu widzenia kapustne są ważną rośliną uprawną. W Europie obszar upraw roślin kapustnych obejmuje prawie 0,5 mln ha, a na świecie 4,5 mln ha – podkreśla prof. Rozpądek.

Czym preparat z Krakowa różni się od tych, które już pojawiały się na rynku? I jedne, i drugie biopreparaty zwiększają przystosowanie roślin do bytowania w środowisku. Preparat z Krakowa, stworzony z zupełnie nowych szczepów bakterii pozyskanych i zidentyfikowanych przez zespół naukowy UJ, oddziałuje na roślinę, a nie na glebę. Co istotne, mikroorganizmy wchodzące w skład preparatu są skuteczne, tylko działając razem, osobno są dla rośliny neutralne. – Zastosowanie precyzyjnie opracowanej mieszaniny przyspiesza rozwój roślin oraz wpływa na wzrost biomasy zarówno części zielonych, jak i korzeni. Dzieje się tak za sprawą nieopisanych wcześniej mechanizmów. Preparat sprawia, że roślina jest w stanie przyswoić z gleby znacznie więcej potrzebnych jej substancji. A to dzięki aktywacji poboru zawiązków pokarmowych z gleby przez roślinę. To z kolei ogranicza potrzebę nawożenia i przekłada się na znaczne ograniczenie kosztów produkcji – tłumaczy prof. Rozpądek.

Reklama

Zmniejszenie kosztów produkcji wiąże się również ze skróceniem czasu uprawy, co znacząco wpływa na koszty nawadniania, doświetlania, jak również dogrzewania upraw w okresie zimowym i wiosennym.

Setki prób i badań potwierdzają jedno – krakowski preparat działa. Rośliny rosną jak na drożdżach, choć na razie tylko w szklarniach. – Jesteśmy przekonani, że można go też stosować na polach, ale musimy to jeszcze potwierdzić. Na to potrzebujemy pieniędzy – podsumowuje prof. Piotr Rozpądek. Warto, by się znalazły, bo chętni po „koktajl” już ustawiają się w kolejce. ©Ⓟ

Najlepsi z najlepszych

Rozpoczynamy 11. edycję konkursu „Eureka! DGP – odkrywamy polskie wynalazki”. Do udziału zaprosiliśmy polskie uczelnie, instytuty badawcze i jednostki naukowe PAN. Do czerwca w DGP Magazynie na Weekend będziemy opisywać wynalazki nominowane przez naszą redakcję do nagrody głównej. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi na uroczystej gali pod koniec czerwca, a podsumowanie cyklu ukaże się w DGP Magazynie na Weekend.

Główna nagroda to 30 tys. zł dla zespołu, który pracował nad zwycięskim wynalazkiem, ufundowane przez mecenasa polskiej nauki – firmę Polpharma – oraz kampania promocyjna dla uczelni lub instytutu o wartości 50 tys. zł w mediach INFOR PL SA (wydawcy Dziennika Gazety Prawnej), ufundowana przez organizatora.

fot. materiały prasowe

Strona internetowa konkursu: eureka.dziennik.pl