Przypomniał on, że kwestię tę regulują dwa rozporządzenia ministra edukacji: w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach oraz w sprawie organizacji roku szkolnego.

Reklama

W pierwszym z nich zapisano, że lekcje mogą zostać zawieszone, jeśli na danym terenie wystąpiły zdarzenia, które mogą zagrozić zdrowiu uczniów. W drugim zaś, że w przypadkach uzasadnionych nadzwyczajnymi okolicznościami, w szczególności w razie klęski żywiołowej, zajęcia dydaktyczno-wychowawcze mogą być rozpoczęte lub zakończone w innym terminie, przy czym decyzje w tej sprawie podejmuje kurator oświaty po uzyskaniu zgody ministra edukacji.

"Jesteśmy w stałym kontakcie z kuratorami. Żaden z nich nie wystąpił dotąd do minister Katarzyny Hall o zgodę na przesunięcie terminu zakończenia roku szkolnego" - powiedział Barski.

MEN cały czas monitoruje sytuację uczniów i szkół na terenach dotkniętych powodzią oraz na terenach zagrożonych.

Z danych zgromadzonych przez resort wynika, że we wtorek w południe w całej Polsce z powodu powodzi zamkniętych było 112 szkół, a wsparcia finansowego potrzebuje 320 placówek uszkodzonych przez wodę. Według MEN, wsparcia finansowego potrzebuje też około 3350 uczniów. "To bardzo różne przypadki. Są w tej grupie też dzieci, których rodziny straciły cały dobytek" - mówił Barski.

Zaznaczył, że sytuacja jest dynamiczna i dane dotyczące zarówno szkół, jak i uczniów dotkniętych powodzą cały czas się zmieniają.