Reklama

W poniedziałkowej konferencji prasowej radnych Koalicji Obywatelskiej przed Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego Nr 1 w Gdańsku wzięli udział Agnieszka Owczarczak, Cezary Śpiewak-Dowbór, Kamila Błaszczyk, Łukasz Bejm, Krystian Kłos i Andrzej Kowalczys.

Satyra jasełkowa

Radna Agnieszka Owczarczak powiedziała, że przedstawienie przygotowane przez uczniów było satyrą i pokazaniem tego, jak według nich wygląda aktualnie sytuacja polityczna i społeczna. Nawet rodzice tych uczniów mówili później w komentarzach, że był to raczej kabaret, niż prześmiewcze potraktowanie świąt Bożego Narodzenia. Również młodzi ludzie później mówili, że był to ich komentarz do tego, jak oni widzą otaczającą ich rzeczywistość - zaznaczyła.

Reklama

Jak dodała, zastanawia ją, "czy byłoby tak wielkie oburzenie prawej strony sceny politycznej, gdyby w tym przedstawieniu świątecznym nie pojawiła się postać z kotem". Czy to, że ktoś krytykuje prowadzoną politykę, to jest powód do tak wielkiego oburzenia? – pytała i wskazała, że krytyka przedstawienia, która przetoczyła się przez media i komentarze, które bardzo dotknęły tych młodych ludzi, to za dużo. Zdecydowanie przekroczone zostały granice dyskusji i debaty - oceniła Owczarczak.

Kurator w roli polityka?

Jesteśmy tutaj, żeby wyraźnie stanąć w obronie uczniów. Jako radni Koalicji Obywatelskiej, jako gdańscy radni ze zdumieniem wysłuchaliśmy audycji "Gość Dnia Radia Gdańsk", gdzie pomorska kurator oświaty pani Małgorzata Bielang - w moim odczuciu - postawiła się w roli nie tylko urzędnika, ale de facto polityka, odwołując się m.in. do wypowiedzi ministra Przemysława Czarnka – stwierdził radny Cezary Śpiewak Dowbór.

Reklama

Zaznaczył, że radni wystosowali do pomorskiej kurator oświaty wniosek o konkretne wyjaśnienia w sprawie jej krytycznej wobec przedstawienia wypowiedzi w trakcie audycji. Zapowiedział też, że radni KO będą wnikliwie patrzyli kurator na ręce - czy na pewno działa ona na podstawie i w granicach prawa jako organ władzy publicznej, czy też "próbuje w sposób wykraczający poza kompetencje, które dała jej ustawa, wywołać efekt mrożący wśród nauczycieli, rodziców i młodzieży".

Radna Kamila Błaszczyk powiedziała, że jej zdaniem oburzenie przedstawieniem ma wyłącznie znaczenie polityczne. Były przecież szopki, w których pojawiały się postaci takie jak Hitler, czy Mao Zedong, pojawiały się szopki, w których nawiązywano do strajków kobiet i innych tego typu wydarzeń. Dlatego dziwimy się, że takie wzmożenie nastąpiło wobec przedstawienia o charakterze stricte okołoświątecznym. Oczekujemy zaprzestania cenzury i wywierania presji na autorach różnych przedstawień, zarówno w szkołach, jak i poza nimi – mówiła.

Kontrowersyjne jasełka

Tuż przed świętami w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 1 w Gdańsku odbyły się jasełka, które wzbudziły wiele kontrowersji. Na zamieszczonym w sieci nagraniu widać m.in. jak półnagi uczeń wcielający się w rolę Jezusa jest wożony po scenie na taczce, natomiast uczniowie wcielający się w postaci Trzech Króli wręczają mu dary. Wśród nich znalazły się m.in. maskotki, klawiatura i laptop, a także plakat, na którym widać napis "Bon 500+ od Boga". Wręczający go uczeń mówi, że jest to "dar, który całą gospodarkę rozwali i ludem prostym pozwoli sterować". Przedstawienie skrytykował m.in. minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek, który określił je jako "obrzydliwe" i "całkowicie demoralizujące".

Bielang powiedziała w piątek w Radiu Gdańsk, że "to, co się zadziało w szkole, (...) było złe i niemądre, nie powinno mieć miejsca. Dotyczyło naszej wielowiekowej tradycji związanej z religią i wydarzeń z płaszczyzny społeczno-politycznej. Święta Bożego Narodzenia to nie czas, a szkoła to nie miejsce na tego rodzaju wystąpienia. Można to nazwać wręcz hucpą". Dodała, że w szkole "pewnie będzie przeprowadzona kontrola".

Autor: Dariusz Sokolnik