Od lat samorządy zachęcają uczniów w swoim regionie do nauki stypendiami i nagrodami dla najlepszych, które mogą być jednorazowe albo wypłacane w trakcie roku szkolnego – co miesiąc albo po każdym semestrze. To sposób na stymulację lokalnego rynku pracy, bo kadra wyższej jakości przyciąga nowe firmy i inwestycje, co przekłada się na rozwój regionu.
Ten rok, z powodu koronawirusa i przeniesienia nauki do domów, okazał się jednak wyjątkowy, bo uczniowie osiągnęli ponadprzeciętne wyniki. Jedni tłumaczą to zaangażowaniem rodziców, inni mobilizacją uczniów.
Fakt faktem – dobre wyniki w szkołach przełożyły się na większe obciążenie dla lokalnych finansów. Szczególnie że samorządy dokładają już niemal połowę do ogólnych wydatków na oświatę i wychowanie, bo koszty rosną znacznie szybciej niż subwencja ogólna z budżetu państwa. Przy coraz bardziej ograniczonych wpływach do lokalnych budżetów, w tym roku dodatkowo nadszarpniętych przez korona wirusa, stypendia stały się wyzwaniem.
– – mówi Joanna Żabierek, rzecznik prasowy Prezydenta Poznania i Urzędu Miasta. W Bytomiu tegoroczny budżet na ten cel to 60 tys. zł, czyli o 3 tys. zł większy niż przed rokiem, z kolei we Wrocławiu wypłata stypendiów ma kosztować 700 tys. zł, czyli o 100 tys. zł więcej niż w roku ubiegłym.
W Lublinie za wyniki w pierwszym semestrze roku szkolnego 2019/2020 wypłacono 120,9 tys. zł. W drugim semestrze było to już 219, 1 tys. zł.
Więcej wyda też Toruń, który na stypendia i Nagrodę Prezydenta przeznaczył 580 tys. zł wobec 530 tys. rok temu.
– – wylicza Adrian Aleksandrowicz z wydziału komunikacji społecznej i informacji Urzędu Miasta Torunia.
Choć wydatki na promowanie wyników w nauce rosną, to żadne z pytanych przez nas miast nie ma jak na razie w planach wycofywania się z tego rozwiązania.
–– zapewnia Olimpia Schneider, kierownik Referatu Prasowego Biura Prezydenta Gdańska, które w zakończonym właśnie roku szkolnym wręczyło 331 stypendiów na kwotę ponad 82 tys. zł.
Podobne deklaracje składają Bytom czy Poznań. Jak tłumaczą samorządy, to czynnik mobilizujący uczniów do większego wysiłku w nauce i rozwijania swoich zdolności, ale też stanowi dla nich źródło ogromnej satysfakcji, którego nie chcą ich pozbawiać zwłaszcza teraz w czasie kryzysu.
Nie znaczy to jednak, że nic się nie zmieni. Samorządy nie wykluczają, że kwoty na nagrody i stypendia pozostaną w kolejnych latach na podobnym poziomie co w tym roku. A to może oznaczać, że przy większej liczbie dzieci z czerwonym paskiem do wypłaty będzie mniej. Może być też tak, że stypendia wypłacane co miesiąc zostaną zamienione na jednorazowe.
W takim kierunku zamierza pójść Sopot. – – wyjaśnia Anetta Konopacka, główny specjalista biura promocji i komunikacji społecznej w UM Sopot. Z drugiej strony, jak dodaje, pojawi się więcej kategorii, w których będzie można zdobyć nagrodę. Będzie już nie tylko za wybitne osiągnięcia w nauce, artystyczne czy sportowe, ale też za aktywność społeczną oraz ich pracę nad swoimi wynikami, czyli postęp.
W Bydgoszczy nie było dotąd programu stypendialnego dla najlepszych uczniów i, jak deklarują władze miasta, na razie nie ma planów, by go wprowadzić.