"Szkoła Filmowa tak jak każda inna placówka edukacyjna powinna być miejscem, w którym potępia się przemocowe zachowania seksualne" - piszą autorzy petycji, pod którą podpisało się już ponad 60 osób. Liczba studentów, którzy popierają protest systematycznie rośnie.

Reklama

Słynny polski reżyser ma pojawić się w Łodzi w ramach organizowanego tam Forum Kina Europejskiego Cinergia, zaplanowanego na 29 oraz 30 listopada. Właśnie w łódzkiej filmówce miało odbyć się spotkanie, które zapowiadane było już od dawna. W grudniu na ekrany kin ma też trafić film Polańskiego "Oficer i szpieg", którego premiera miała być jednym z pretekstów do dyskusji. Czy do niej dojdzie? Studenci twierdzą, że w świetle oskarżeń o agresję seksualną, uczelnia nie powinna takiego spotkania ułatwiać.

"Pan Roman Polański jest oskarżany o przynajmniej pięć tego rodzaju zachowań. Najmłodsza z domniemanych ofiar miała dziesięć lat. Nie do nas należy osądzanie, czy te oskarżenia są prawdziwe, czy nie. Jednocześnie uważamy, że powaga tych oskarżeń oraz ich liczba sprawiają, że spotkanie z panem Polańskim na terenie Szkoły byłoby lekceważące wobec wszystkich osób, które doświadczyły przemocowych zachowań seksualnych. Takie osoby są również wśród nas, są częścią społeczności naszej Szkoły" - napisali studenci.

Do sprawy odniósł się rektor uczelni Mariusz Grzegorzek. W oświadczeniu opublikowanym na Facebooku zaznaczył, że "próbuje zrozumieć wątpliwości związane z wizytą reżysera na Targowej, jednak nie do końca podziela punkt widzenia wielu oburzonych".

"Ludzkie życie jest skomplikowanym, pulsującym zjawiskiem, które wymaga uważności i szacunku. My artyści powinniśmy to rozumieć szczególnie. Nie do nas należy wydawanie wyroków w sprawach tak niejednoznacznych i skomplikowanych jak zarzuty ciążące na Romanie Polańskim. Wyrażanie oburzenia i zatrzaskiwanie przed nim drzwi właśnie przez nas, społeczność jego Alma Mater — wydaje mi się być aktem skrajnie niestosownym" - pisze Grzegorzek.

"W pewnym sensie przeraża mnie ta nagła aktywność i epatowanie podnieconą, ciemną energią w obliczu atomizacji, anemizacji i twórczego kryzysu, które przerabiamy na co dzień. Nie czuję, że mam jakiekolwiek prawo do moralnej oceny życia Romana Polańskiego. Na jakiej podstawie miałbym ją sobie wyrobić? Rozdygotanych doniesień medialnych, stanowiska amerykańskiego organu sprawiedliwości, własnych intuicji? - pyta rektor. Po czym podsumowuje, że "kto nie czuje się przekonany, może przecież nie przychodzić".