Przygotowana w rządzie nowelizacja zakłada, że jeśli strajkujący nauczyciele nie przeprowadzą klasyfikacji uczniów, która umożliwi im podejście do matury, zrobi to za nich dyrektor szkoły. Jeśli zaś on nie wywiąże się z tego obowiązku, zrobi to organ prowadzący - najczęściej wójt, burmistrz lub prezydent miasta - wyznaczając jakiegoś nauczyciela.
Rząd przyznaje, że okoliczności są wyjątkowe. - zapewnił w Sejmie Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera.
Pytanie jednak, czy nowelizacja będzie w ogóle potrzebna. W trakcie I czytania projektu w Sejmie szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz poinformował, że od soboty strajk będzie zawieszony. - stwierdził Broniarz.
Dla PiS taka deklaracja to może być jednak wciąż za mało. - - mówi nam polityk PiS.
Podtrzymanie tego kierunku potwierdziła już na konferencji prasowej rzeczniczka PiS, Beata Mazurek.
Zapytaliśmy samorządowców, co sądzą o szykowanej propozycji. Zwłaszcza pod kątem tego, czy przeprowadzenie takiej operacji w taki krótkim terminie jest wykonalne. Okazuje się, że nowelizacja niesie ze sobą więcej pytań niż odpowiedzi.
- zastanawia się Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich, korporacji zrzeszającej ponad 300 miejscowości w kraju.
Jak dodaje, nie zawsze samorząd jest podmiotem tworzącym szkołę. Mogą to być fundacje czy kościoły. Wówczas to przewodniczący fundacji czy kościoły będą wyznaczać nauczyciela. Pytanie, czy w tych miejscach nie będzie problemów organizacyjnych.
A na tym wątpliwości się nie kończą. -- wskazuje Marek Wójcik.
Emocji nie kryje wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela. -- ironizuje włodarz. Jego zdaniem rząd pokazał, że ma nauczycieli "w głębokim poważaniu".
- kwituje Tomasz Trela.
Inny samorządowiec uważa, że problem organizowania rad i klasyfikowania uczniów to odrębna kwestia. - - mówi.