Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowy zawód po reformie - objazdowy nauczyciel. "Zarobek nie wystarczy nawet na paliwo"

23 lutego 2017, 07:13
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
szkoła
szkoła/Shutterstock
Od września gminy będą zmieniać zbiorcze gimnazja w mniejsze szkoły podstawowe. A skromne placówki to mniej godzin dla nauczycieli. Przyrodnicy będą musieli uczyć w kilku szkołach, by mieć pełny etat

W gminach trwają przymiarki do wdrożenia reformy edukacji. Włodarze nie narzekają na brak wyzwań. Trzy miesiące od podpisania przez prezydenta ustawy wprowadzającej reformę trzeba przekształcić szkoły podstawowe z sześcioletnich w ośmioletnie i przygotować się do wygaszania od przyszłego roku gimnazjów. To oznacza nowe rejony dla szkół, remonty, wyposażanie pracowni przedmiotowych i konieczność restrukturyzacji zatrudnienia.

Specjaliści potrzebni na kilka godzin

- mówi Palmira Trzcińska-Kowalska, pełnomocniczka burmistrza Prabut (woj. pomorskie) ds. oświaty.

Dotychczas w sześcioletnich szkołach podstawowych nauka przedmiotów była pomyślana tak, by mogło ją prowadzić mniej nauczycieli. Wiadomości z zakresu fizyki, chemii, biologii i geografii dziecko zdobywało na przedmiocie przyroda, którego mógł uczyć jeden wykwalifikowany pedagog. Analogicznie - historii i WOS dzieci uczyły się na historii i społeczeństwie. Takie bloki rozpadały się na poszczególne przedmioty dopiero w gimnazjum. Tam też dochodziła nauka drugiego języka obcego. Ponieważ gimnazja były zbiorczymi szkołami, nie było problemu z organizacją nauczania - nauczyciel przedmiotu uczył kilka klas.

Po reformie przygotowanej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości duże gimnazja zostaną rozwiązane, a uczniowie mają trafić do podstawówek, gdzie będzie mniej uczniów w jednym roczniku, ale za to więcej klas. W podstawówkach znów mają się też uczyć poszczególnych przedmiotów. – mówi Krzysztof Ryczek z urzędu Opola Lubelskiego. Gmina nie przewiduje tworzenia dodatkowych etatów. Ma jednak stosunkowo łatwo - wszystkie trzy gimnazja tworzą zespoły szkół z podstawówką.

Zabraknie pensji na paliwo

Nie wszędzie mają takie szczęście. W Świętajnie (woj. warmińsko-mazurskie) w wyniku reformy klasy w ośmioletnich podstawówkach będą liczyć między 10 a 14 uczniów. O zatrudnianiu nowych nauczycieli nie ma mowy z powodów finansowych. - mówi Wioleta Janowska z urzędu gminy.

W Prabutach ze znalezieniem dojeżdżającego nauczyciela może być ciężko. - ocenia Palmira Trzcińska-Kowalska. Nauczyciel, który nie jest zatrudniony na co najmniej pół etatu w szkole wiejskiej, nie otrzymuje żadnych dodatków z tytułu pracy na wsi.

Największy problem z pracą mogą mieć dotychczasowi nauczyciele przyrody. Ich przedmiot będzie nauczany jedynie w IV klasie - uczniowie będą mieli dwie lekcje tygodniowo. Aby skompletować 18-godzinne pensum, musieliby uczyć dziewięć klas czwartych. Są gminy, gdzie nie będzie tylu w całym roczniku.

Pracy może nie wystarczyć dla wszystkich zatrudnionych dziś nauczycieli. - ocenia Józef Paćkowski, sekretarz Gminy Zawichost (woj. świętokrzyskie).

Etaty to niejedyne problemy

- mówi Krystyna Pławska, wójt gminy Bogdaniec (woj. lubuskie). Podobne problemy sygnalizuje Sylwia Lewandowska, zastępca dyrektora gminnego Zakładu Oświaty w Ozimku (woj. opolskie):

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj