Dziennik Gazeta Prawana logo

Wróg laickich nauczycieli, ortodoksyjna katoliczka. Oto, kto napisze program do wychowania do życia w rodzinie

30 listopada 2016, 08:21
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Siedziba MEN
Siedziba MEN/Agencja Gazeta
Jest ortodoksyjną katoliczką, publicystką TV Trwam, krytykuje nauczycieli promujących "hedonizm", a według współpracowników "marzył się jej podręcznik totalny, w stu procentach katolicki". Oto nowa autorka podstawy programowej wychowania do życia w rodzinie, dr Urszula Dudziak.

Studenci nazywają ją "Papają" - od tytułu piosenki Urszuli Dudziak. Choć, jak mówią jej doktoranci, ona takiej muzyki nie słucha - tak "Polityka" zaczyna opis dr hab. Urszuli Dudziak, autorki podstawy programowej wychowania do życia w rodzinie. Nie rozmawia też z laickimi dziennikarzami i odbiera telefony tylko od znajomych numerów. Jak sama mówi, żyje dla zbawienia wiecznego.

Kobieta, z której podręczników już za rok nastolatki będą się uczyć wychowania do życia w rodzinie zaczęła karierę w 1982, gdy na KUL napisała pracę magisterską p.t "Osobowość kobiet przerywających ciążę". Dostałą co prawda za nią nagrodę rektora, ale pracownicy katolickiej uczelni uznali, że była za mało radykalna.

Dlatego dr Dudziak zaczęła się radykalizować, poszła na studia teologiczne, rozpoczęła działalność w Towarzystwie Odpowiedzialnego Rodzicielstwa oraz prowadziła kursy NPR. Gdy jednak po pierwszym rządzie PiS nadchodzi czas PO, władze KUL likwidują Katedrę Psychofizjologii Małżeństwa i Rodziny, a ona traci połowę zajęć. Wtedy na celownik bierze szkołę. Nawołuje do walki z nauką o antykoncepcji, bo to - jak twierdzi - prowadzi do masturbacji i pettingu, co z kolei pcha do, jak pisze "Polityka", "grzesznej inicjacji seksualnej".

Ten radykalizm sprawia, że wchodzi bocznymi drzwiami do polityki. Zostaje sejmowym ekspertem ds młodzieży, a kiedy "wskutek nacisków lobby laicko-permisywnego i homoseksualnego" w podręcznikach do wiedzy do życia nie udaje jej się wpisać małżeństwa, jako jedynego dopuszczalnego modelu relacji, zaczyna prowadzić szkolenia dla nauczycieli. Pojawia się też w TV Trwam i "Naszym Dzienniku", organizuje konferencje o świętości życia. Twierdzi na nich, że kobiety wybierają łatwe i wygodne środki antykoncepcyjne, zapewniając zyski zagranicznym koncernom i służą w ten sposób politykom, którzy chcą ograniczyć liczebność Polaków - wyjaśnia "Polityka".

Jak mówią jej doktoranci, .

Zaczęła wtedy atakować laickich nauczycieli wiedzy o życiu w rodzinie, "z mentalnością ukształtowaną w PRL", którzy są "skupieni na przyjemnościach zamiast na życiu wiecznym". Chce też, by rodzice zaczęli zwracać uwagę na stan cywilny i pochodzenie nauczycieli. "Rozwiedziony, albo żyjący w konkubinacie nauczyciel może negatywnie wpływać na postawy uczniów" - pisze. Przekonuje też, że "więcej osób aprobujących katolicką moralność małżeńsko-rodzinną wywodzi się ze środowisk robotniczych i chłopskich". Sugeruje też, by prelegentów czy studentów organizujących pogadanki dla uczniów poddać weryfikacji przez zespoły szkolne, na czele których stali by katecheci. Pogadanki mogliby wygłaszać tylko ci, reprezentujący katolicką moralność. Także - według niej - państwowe dotacje powinny trafiać tylko do katolickich organizacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Polityka
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj