Dziennik Gazeta Prawana logo

MEN nie posłuchało interpelacji Krystyny Pawłowicz. Nie będzie żadnych wyjątków przy likwidacji szkół

13 października 2016, 09:02
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Dzieci wracają ze szkoły
Dzieci wracają ze szkoły/Shutterstock
Nie pomogły apele dyrektorów katolickich szkół ani interpelacja poseł Krystyny Pawłowicz. Gimnazja będą mogły przekształcić się w ośmioklasową podstawówkę lub w szkołę średnią. Na modele mieszane nie ma co liczyć.

Kiedy minister edukacji prezentowała pod koniec czerwca założenia reformy oświaty, przekonywała, że resort być może dopuści rozwiązania, które zminimalizują koszty przekształcania samodzielnych gimnazjów w szkoły podstawowe. Wśród pomysłów było pozwolenie na to, by dotychczasowe gimnazja mogły otwierać wyłącznie klasy V–VIII, np. działające przy liceach. Za takim rozwiązaniem lobbowali między innymi dyrektorzy katolickich placówek. Dziś MEN jednoznacznie potwierdza: bezskutecznie. Wszystkie gimnazja muszą przekształcić się kompleksowo.

W całym kraju samodzielne gimnazja - takie, które nie wchodzą w skład zespołu szkół z podstawówką, technikum lub liceum - to 40 proc. wszystkich. Łącznie ok. 2,7 tys. placówek. To one będą musiały przejść najpoważniejsze zmiany wskutek proponowanej przez minister Annę Zalewską reformy edukacji. - tłumaczyła mazowiecka kurator oświaty Aurelia Michałowska podczas spotkania z samorządowcami. Czas na dostosowanie się to pięć lat.

- zapowiada Iwona Lisowska z gimnazjum nr 46 na warszawskiej Woli. Podkreśla jednak, że ostateczne decyzje dopiero zapadną.

Jak wynika z informacji kuratorium, na Mazowszu 64 proc. gmin już zaczęło przymierzać się do zmian, przynajmniej analizując sieć szkolną. W obliczu reformy w nieco lepszej sytuacji są właśnie szkoły samorządowe. Tam, gdzie gmina jest organem prowadzącym, jest miejsce na inżynierię. Siedlce zamierzają zmniejszyć obwody wszystkich dotychczasowych szkół, a w miejsce gimnazjów otworzyć szkoły podstawowe. Dzięki temu nie stracą pracy dyrektorzy, nadal będą też wykorzystywane budynki szkolne. To zresztą zalecane przez MEN rozwiązanie.

Inna samorządowa strategia to powołanie jednej szkoły podstawowej z kilkoma filiami. Dzięki temu klasy I–IV można będzie prowadzić nawet w małych miejscowościach, a starsze dzieci, np. od piątej klasy, dowozić do położonej centralnie placówki. Dokładnie na takiej samej zasadzie jak do dzisiejszego gimnazjum.

Na takie rozwiązania nie będą mogli pozwolić sobie właściciele prywatnych szkół. Problemy mogą mieć zarówno ci, którzy prowadzą samodzielne gimnazja, jak i zespoły gimnazjum z liceum. Ci ostatni poprosili o pomoc posłankę PiS Krystynę Pawłowicz. "Zwrócili się do mnie dyrektorzy małych niepublicznych szkół, w tym szkół katolickich, prowadzący w jednym budynku gimnazjum i liceum. Dyrektorzy ci wskazywali, że reforma systemu edukacji w obecnym kształcie, wprowadzająca ośmioklasową szkołę podstawową i czteroletnie liceum, spowoduje likwidację ich placówek, ponieważ budynki, którymi dysponują, nie zmieszczą ośmioklasowej podstawówki i czteroletniego liceum. Natomiast samo liceum nie utrzyma się - będzie zbyt mało uczniów" - napisała w interpelacji do minister edukacji narodowej. Zapytała, czy ministerstwo zamierza podjąć jakieś kroki celem uratowania takich szkół, np. zgodzić się na to, by prowadzić klasy V–VIII przy liceum.

Początkowo resort unikał precyzyjnej odpowiedzi na pytanie, powołując się na to, że już niebawem pokaże całościowy projekt ustawy, który przyniesie odpowiedź na wszystkie wątpliwości. Posłanka ponownie złożyła jednak interpelację w tej sprawie. Za drugim razem wiceminister Maciej Kopeć nie pozostawił wątpliwości: szans na rozwiązania mieszane nie ma.

"Zgodnie z przepisami projektowanymi w ww. ustawach od dnia 1 września 2017 r. w polskim systemie oświaty będą funkcjonować tylko ośmioletnie szkoły podstawowe. Tak jak dotychczas, w przypadkach uzasadnionych miejscowymi warunkami będą mogły być tworzone szkoły filialne obejmujące część klas ośmioletniej szkoły podstawowej" - napisał. "Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo oświatowe przewidują identyczne rozwiązanie zarówno dla publicznych, jak i niepublicznych gimnazjów" - dodał.

Furtką mógłby być art. 45 proponowanej przez MEN ustawy, który przewiduje prowadzenie w szkołach eksperymentu pedagogicznego. Taką możliwość, również w czerwcu, zapowiadała minister Anna Zalewska. W projekcie znalazło się jednak ograniczenie - eksperyment pedagogiczny realizować można, ale. Każdorazowo musi też na niego wyrazić zgodę minister edukacji.

Problem może dotyczyć kilkuset placówek w kraju. W odpowiedzi na interpelację nie znalazła się jasna deklaracja, czy minister zamierza podjąć jakieś kroki, by ratować placówki, które zostaną z tego powodu zamknięte.

Projekt ustawy wciąż jest w konsultacjach. Zgodnie z przedstawionym przez MEN harmonogramem ma być przyjęty przez Sejm do końca roku. Posłowie PiS nie wykluczają, że wiele modyfikacji czeka go w komisji edukacji. Rozwiązania zaproponowane w ustawie mogą nie być ostateczne - już teraz MEN poszło na ustępstwo w stosunku do uczniów gimnazjów dwujęzycznych. Zgodnie z projektem ustawy szkoła podstawowa będzie mogła utworzyć takie oddziały dla klas VII i VIII.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj