Do tej pory decyzja komisji egzaminacyjnej była ostateczna – nie przysługiwało od niej odwołanie na drodze administracyjnej. Teraz resort planuje rozwiązania, które pozwolą uczniom dochodzić swoich praw. Mają być gotowe już w lutym. Wtedy do konsultacji publicznych i uzgodnień międzyresortowych trafi projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty.
Już wiadomo, że na ścieżkę odwoławczą będą mogli liczyć dopiero ci maturzyści, którzy do egzaminu przystąpią w 2017 r. – – zapowiada Justyna Sadlak z MEN.
Według obowiązujących dziś zasad po tym, jak zdający napiszą egzamin, testy wędrują do zespołów sprawdzających w różnych częściach Polski. Ponieważ dane piszących są zakodowane, egzaminatorzy nie wiedzą, czyją pracę oceniają ani nawet z jakiego regionu kraju ona pochodzi. Ocenione już testy są dodatkowo wyrywkowo sprawdzane. Wyniki następnie przekazywane są do szkół.
– tłumaczy dyrektor łódzkiej OKE Elżbieta Zakrzewska. Jeśli wątpliwości nie uda się rozstrzygnąć na szczeblu regionalnym, można poskarżyć się do Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Decyzja, która zapada w strukturach CKE, jest niepodważalna.
Właśnie tu MEN chciałoby dołożyć kolejną instancję. Jak będzie wyglądać nowa droga odwołania? Na razie CKE i resort pracują nad szczegółowymi rozwiązaniami. Urzędnicy zgadzają się co do jednego. – – mówi Marcin Smolik, szef CKE. Kto będzie je tworzył? Jeszcze nie wiadomo.
– przekonuje Smolik. Jak po cichu dodają inni urzędnicy, może też spowodować rozmaite konsekwencje niezwiązane z maturą. Co konkretnie? Jeśli okaże się, że maturzystom odwołanie przysługuje, podobnej ścieżki mogą się domagać na przykład rodzice, którzy nie zgadzają się z oceną na szkolnej klasówce. Także ona jest do tej pory ostateczna.
Inny pomysł ma poseł Tomasz Jaskóła (Kukiz’15). Jeszcze jako nauczyciel częstochowskiego liceum walczył o wglądy do matury dla uczniów. – – mówi.
Z takiej drogi chciała skorzystać Kinga Jasiewicz, maturzystka z Zakopanego. Maturalnych punktów zabrakło jej, by dostać się na stacjonarną medycynę, i za studia musi płacić. Ponieważ jednak nie mogła zaskarżyć samej oceny egzaminatora, złożyła pozew cywilny o ochronę dóbr osobistych. W listopadzie do kwestii matur odniósł się Trybunał Konstytucyjny. Sędziowie orzekli, że wynik matury jest oceną merytoryczną i nie podlega zaskarżeniu przed sądem administracyjnym.