Dziennik Gazeta Prawana logo

Setki rodziców donoszą MEN na szkoły. Przez rekordowo długie ferie

12 grudnia 2014, 16:31
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Joanna Kluzik-Rostkowska prezentuje rządowy elementarz
Joanna Kluzik-Rostkowska prezentuje rządowy elementarz/Media
334 telefony oraz 1026 maili dotarło do Ministerstwa Edukacji Narodowej w związku z zamieszaniem wokół rekordowo długich ferii świątecznych. Jednak z resortem kontaktowali się nie tylko ci, którzy chcieli się poskarżyć na to, że szkoła zostawia ich samych z problemem opieki nad dzieckiem. Aż 473 maile wysłali nauczyciele, którzy "uprzejmie donieśli", że 22 i 23 grudnia pracują.

Nad głowami uczniów toczy się w najlepsze przepychanka z udziałem MEN, nauczycieli i rodziców. Kością niezgody stały się dodatkowe dni wolne bezpośrednio przed Bożym Narodzeniem, a także Nowym Rokiem i świętem Trzech Króli, które spowodowały, że uczniowie wrócą do szkoły dopiero 7 grudnia. Wolne mieć będą z kolei od 20 grudnia, co może być kłopotem dla pracujących rodziców przede wszystkim młodszych dzieci. Nie będą mogli im zapewnić opieki.

W tej sytuacji szefowa MEN Joanna Kluzik-Rostkowska nie przestaje powtarzać, że "szkoły w przerwie świątecznej mają się zająć dziećmi, których rodzice tego oczekują". Pisze też list i uruchomia specjalną infolinię, na którą opiekunowie mogą zgłaszać problemy związane z okołoświąteczną przerwą.

- w ten sposób komentuje wojnę o ferie świąteczne Joanna Kluzik-Rostkowska. Jej zdaniem wiele szkół ze zdziwieniem przyjęło, że muszą takiej pomocy rodzicom udzielać.

Zdaniem Związku Nauczycielstwa Polskiego, słowa i działania szefowej resortu to przede wszystkim zachęta do składania donosów na nauczycieli, brak szacunku dla ich pracy i straszak, który ma spowodować że nie uchylą się od zajęć dla chętnych.

Nauczycieli nie kryją swojego oburzenia i w specjalnym liście piszą m.in.:

Jesteśmy przerażeni tabloidyzacją polityki edukacyjnej w wydaniu pani minister. Nie pamiętamy już czasów, kiedy minister zamiast rozwiązywać realne problemy posługuje się takimi metodami, nakłaniając do pisania donosów. Uważamy, że namawianie do donosicielstwa jest zawoalowaną formą pseudotroski minister edukacji o pracujących rodziców i niczym innym, jak chęcią przypodobania się tej grupie.

Są przy tym zdania, że minister edukacji daje również wyraz swojej ignorancji co do przepisów prawa oświatowego i znajomości praktyki szkolnej. 

przypominają.

Zachęcają też, by na adres mailowy resoru wysyłać "autodonosy do minister edukacji" o treści: Apelu posłuchało kilkuset pedagogów.

Na tym jednak nie koniec przepychanki nad głowami uczniów. Bo na list nauczycieli swoim listem odpowiedzieli rodzice. Dokładnie Stowarzyszenie Rodzice w Edukacji i Forum Aktywnych Rodziców z Gdańska. Chwalą w piśmie Joannę Kluzik-Rostkowską, że ta wyszła naprzeciw potrzebom rodziców, dostrzegając w nich partnerów nauczycieli i "zobligowała szkoły do zorganizowania zajęć dla uczniów".

- pytają retorycznie.

W jednym z akapitów można także przeczytać, że .

Tymczasem do resortu wciąż wpływają informacje o szkołach, w których zajęć opiekuńczych w czasie przedłużonych ferii nie ma.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj