Jeszcze w tym miesiącu najlepiej zapowiadający się młodzi biznesmeni mają szansę na podpisane umowy z Akademickim Inkubatorem Przedsiębiorczości Seed Capital i w zamian za 15 proc. udziałów mogą otrzymać 100 tys. zł dofinansowania na rozwój własnego biznesu. AIP Seed Capital to fundusz zalążkowy, inwestujący w start-upy. Pozyskuje na ten cel finansowanie z Unii Europejskiej.
Osobami, które typują firmy do konkursu, są dyrektorzy/koordynatorzy akademickich inkubatorów przedsiębiorczości. To właśnie oni decydują, kto do biznesu się nadaje, a kto nie ma szans. Są pierwszym sitem, które odsieje ziarno od plew. DGP sprawdził, jakie są ich kompetencje. Interesowało nas, czy prowadzą/prowadzili własną firmę, jakie mają sukcesy w biznesie, czy ich wiedza nie jest czysto teoretyczna i czy ich biznesowe doświadczenia nie wynikały tylko z działania w inkubatorze.
Co się okazało? Dwóch z nich nie prowadziło biznesu nigdy. Marcin Kobiela, szef AIP przy Uniwersytecie Szczecińskim, wcześniej pracował w organizacjach pozarządowych. Łukasz Siemieniuk, dyrektor AIP przy Uniwersytecie w Białymstoku, to wykładowca. Zapewnia jednak, że szukał aniołów biznesu - inwestorów gotowych wejść w nowe projekty.
Kolejna siódemka sama zaliczyła w biznesie porażkę. Damian Strzelczyk, szef AIP przy Politechnice Warszawskiej, przyznaje, że prowadził firmę, która padła. Teraz poświęcił się... rozwojowi inkubatora. Uważa, że doświadczenie, które z tego wyniósł, jest bezcenne. Kamila Kempistego, szefa AIP przy Uniwersytecie Warszawskim, wykończyła konkurencja. Prowadził portal zakupów grupowych dla restauracji. On także przyznaje, że na warsztatach dla start-upów wykorzystuje własne doświadczenie. Z produkcją gazet reklamowych rozstał się Michał Misztal. Teraz koncentruje się na rozwoju inkubatora m.in. przy Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Podobnie Tomasz Tomczyk, szef m.in. AIP przy Uniwersytecie Łódzkim. Zajmował się drukiem 3D. Bez powodzenia.
Reklama
Przemysław Sola, AIP przy Uniwersytecie Gdańskim, miał firmę fotograficzną. Padła. Na swoim koncie zamykanie biznesu ma Katarzyna Owczarz, koordynatorka AIP przy Uczelni Heleny Chodkowskiej (podlega Wojskowej Akademii Technicznej). Jeden biznes musiała zamknąć. Podobnie Mirosław Miluski, szef AIP przy WAT. Prowadził firmę szkoleniową, ale nie miał klientów. Trzeba jednak przyznać, że ostatnia trójka się nie poddaje. Sola jest wspólnikiem firmy odzieżowej, ma też własną zajmującą się optymalizacją kosztów w firmach. Dla Owczarz i Mikulskiego sam inkubator stał się inspiracją. W jego ramach świadczą usługi marketingowe i doradcze.
W sumie 10 dyrektorów przyznaje, że w jakiejś formie prowadzi działalność gospodarczą. Przy czym dla połowy sam inkubator jest pomysłem na biznes. Radosław Mazur z AIP Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego założył w inkubatorze firmę sprzedającą terminale płatnicze. Justyna Ratajczak, szefowa AIP Uniwersytetu Wrocławskiego, ma firmę w ramach AIP, która uczy, jak być innowacyjnym. Zuzanna Kaniewska, AIP przy Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, w ramach AIP projektuje strony internetowe.
Kolejne 5 osób przekonuje, że ich biznes działa zupełnie poza inkubatorem. Tomasz Jabłoński z AIP SGH twierdzi, że prowadzi firmę. Nie chce zdradzić jednak, jakie ma sukcesy. Paweł Żywiecki z AIP przy Wyższej Szkole Bankowej w Toruniu poza inkubatorem zajmuje się dokładnie tym samym, czym w inkubatorze - doradza w rozwoju biznesu. Sebastian Kalisz AIP przy Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie (w sumie zarządza czterema inkubatorami) z bratem prowadzi firmę nagrań wideo. Mateusz Maik z AIP m.in. przy Uniwersytecie Śląskim miał w inkubatorze agencję reklamową. Obecnie poza nim prowadzi firmę organizującą imprezy na zlecenie innych firm.
Jak tłumaczy Konrad Kurkowski, dyrektor zarządzający Fundacją Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości (szef wszystkich szefów AIP, sam prowadzi firmę doradczą), zadaniem szefów inkubatorów jest ocena umiejętności miękkich potencjalnych biznesmenów. - Dyrektorzy AIP nie oceniają potencjału pomysłu biznesowego, ale to, czy młodzi przedsiębiorcy są zaangażowani w biznes i jak bardzo zdeterminowani, by go rozwijać - podkreśla Konrad Kurkowski.

Co daje inkubator

Prowadzenie działalności w akademickim inkubatorze przedsiębiorczości pozwala startującej firmie na znaczne ograniczenie kosztów. Przedsiębiorca nie musi zakładać samodzielnej działalności gospodarczej. Początkujący biznesmen formalnie nie rejestruje działalności, więc nie musi płacić składek ZUS. Korzysta z osobowości prawnej AIP i jako jego pion wystawia i odbiera faktury ze swojej działalności. Jeśli ma zyski, to płaci podatki, jednak nie bezpośrednio, z urzędem skarbowym kontaktuje się inkubator. Możliwość rozwijania się w AIP kosztuje 250 zł miesięcznie. Odpadają jednak koszty najmu lokalu, zakupu sprzętu biurowego, wynajęcia księgowej i koszty szkoleń z zakresu rozwoju biznesu czy prowadzenia negocjacji, a także pomocy prawnej przy konstruowaniu umów.