Klasy o profilu biologiczno-chemicznym w liceach oraz kierunek lekarski na uczelniach były hitami tegorocznej rekrutacji. W niektórych liceach o miejsce w klasach biol-chem ubiegało się po kilku kandydatów.
Bitwa w Krakowie
Po pierwszej turze rekrutacji szkoły ponadpodstawowe w Warszawie dysponowały jeszcze ponad 3 tys. wolnych miejsc w klasach I. Wydział Edukacyjnych Urzędu Miasta Krakowa, po ogłoszeniu list osób przyjętych w rekrutacji zasadniczej w szkołach ponadpodstawowych poinformował, że zostało 1571 wolnych miejsc, w tym w liceach - 394, w technikach - 835.
Teraz opublikowane zostały także wyniki rekrutacji uzupełniającej. Jak poinformował Dziennik Polski, największa bitwa o miejsce w szkole ponadpodstawowej toczyła się w VIII Liceum Ogólnokształcącym im. S. Wyspiańskiego w Krakowie. Aż 96 wniosków złożono tam na jedno wolne miejsce w klasie z rozszerzoną matematyką, biologią i chemią. To profil, który daje największe szanse na studiowanie medycyny.
Efekt tzw. podwójnego rocznika
Zaciekła walka toczyła się także na kierunkach medycznych. Do matury w tym roku przystąpiło ponad 321 tys. absolwentów szkół ponadpodstawowych - o jedną czwartą więcej niż w roku 2025, kiedy było 256 tys. osób. Jest to efekt tzw. podwójnego rocznika, gdy do klas pierwszych w podstawówkach poszło w 2014 r. więcej dzieci - siedmiolatki urodzone w 2007 r. oraz sześciolatki urodzone w pierwszej połowie roku 2008.
Wiele uczelni odnotowało w związku z tym rekordy, jeśli chodzi o liczbę kandydatów. Wśród hitów rekrutacji był kierunek lekarski. Był on na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o liczbę kandydatów na jedno miejsce w rekrutacji na m.in. Uniwersytecie Warszawskim. Zgłosiły się 32,78 osoby na miejsce (1967 opłaconych rejestracji przy limicie 60 miejsc).
Niewielki wzrost liczby miejsc na uczelniach medycznych
W tym roku miejsc na 39 uczelniach medycznych jest miej więcej tyle, ile było w ubiegłym roku. Mimo podwójnego rocznika, resort zdrowia, który ustala limity przyjęć, zwiększył ich liczbę na kierunku lekarskim o 2 proc., a na lekarsko-dentystycznym o 4,4 proc.
Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", że uczelnie medyczne nie są w stanie pomieścić więcej studentów. Wąskie gardło stanowią tu zajęcia w prosektorium oraz praktyki w szpitalach klinicznych. Jak dodał, przyjęcie większej liczby studentów na studiach stacjonarnych musiałoby się odbyć kosztem limitów na studiach płatnych w językach obcych, a to głównie z nich utrzymują się te placówki
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
