Minister edukacji powiedziała w RMF, że MEN ma już przygotowywane podstawy programowe, które będą wzmacniały EDB. Nazwa edukacji dla bezpieczeństwa zmieni się najprawdopodobniej w kształcenie obronne. To już pokazuje, na co będziemy kładli nacisk - na cyberumiejętności, cyberobronę, na odpowiednie umiejętności zareagowania w sytuacjach kryzysowych - powiedziała Barbara Nowacka. Kładziony będzie nacisk na umiejętności praktyczne i obronne.
Kształcenie obronne ze strzelaniem?
Na pytanie, czy szkoły otrzymają odpowiednie narzędzia, m.in. fantomy, na których uczniowie mogliby ćwiczyć resuscytację krążeniowo-oddechową, powiedziała, że w wielu szkołach fantomy już są, a tam, gdzie ich nie ma, powinny zostać kupione przez samorządy.
Liczę na to, że samorządy, utrzymując szkoły, będą pamiętały o takich elementarnych rzeczach. Przecież to nie ministerstwo odpowiada za to, czy są fantomy. Za to odpowiada tak naprawdę organ prowadzący, czyli - w tym przypadku - samorząd. Dobrze, żeby samorządy były - zresztą są - współodpowiedzialne za proces edukacji - powiedziała szefowa MEN.
Czy wszyscy uczniowie szkół ponadpodstawowych będą uczyć się strzelania? Proszę pamiętać, że to samorząd odpowiada za prowadzenie szkół i również prowadzenie strzelnic - odparła Nowacka.
Odpowiedź na postulaty nauczycieli
Zmiany w kształceniu edukacji dla bezpieczeństwa wynikają z postulatów środowiska. Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty w ubiegłym roku ostrzegało, że szkoły nie są gotowe na sytuacje kryzysowe, takie jak m.in. wojna. "Aktualny brak przygotowań naraża społeczności lokalne na chaos i bezradność" - uważają dyrektorzy. Te obawy nasiliły się po niedawnym zestrzeleniu rosyjskich dronów nad Polską.