Część dotycząca seksualności ma zajmować jedną lub dwie godziny w skali całego roku i będzie nieobowiązkowa. Takie ujęcie sprawy nie podoba się jednak góralom w Czarnym Dunajcu, którzy już w ubiegłym roku protestowali przeciwko edukacji zdrowotnej.
Będziemy się sprzeciwiać tej decyzji. Zamierzamy podejmować rezolucje, by przekonać panią ministrę do wycofania się z tego pomysłu - powiedział Paweł Dziubek, radny miasta i gminy Czarny Dunajec, w rozmowie z "Gazetą Krakowską". Jesteśmy samorządem, więc powinniśmy móc sami decydować o sobie i naszych dzieciach. Jeśli pisma nie pomogą, będziemy protestować - dodał.
Górale czują się oszukani
Radny Dziubek powiedział, że docierają do niego głosy od mieszkańców, którzy czują się oszukani. Małymi krokami chce się wprowadzić coś na siłę. Nie zgadzamy się na to – powiedział Paweł Dziubek.
Miał być wybór, miało nie być przymusu. A teraz okazuje się, że obowiązek będzie - to wprowadzanie zmian małymi kroczkami. Dziś pani minister mówi o jednej godzinie edukacji seksualnej, a za chwilę będą trzy, pięć i więcej. Nie możemy się na to godzić. Chcemy uciąć to w zalążku, bo jeśli teraz nie zareagujemy, za rok czy dwa wszystko będzie obowiązkowe - uzasadnił radny.
Edukacja zdrowotna najpopularniejsza na zachodzie Polski
W nieobowiązkowych obecnie zajęciach z edukacji zdrowotnej w tym roku szkolnym uczestniczy około 30 proc. wszystkich uczniów. Przedmiot realizowany jest w szkołach podstawowych w klasach IV-VIII i w szkołach ponadpodstawowych przez dwa lata.
Największy odsetek uczniów chodzących na edukację zdrowotną jest w szkołach podstawowych w woj. wielkopolskim, lubuskimi kujawsko-pomorskim. Najmniej chodzi na zajęcia w woj. podkarpackim, podlaskimi lubelskim.