Ministerstwo Edukacji Narodowej przedstawiło wstępne założenia zmian dotyczących organizacji czasu pracy nauczycieli. Z przedstawionych związkowcom informacji wynika, że MEN planuje m.in.:
- wprowadzenie definicji czasu pracy nauczyciela, zgodnie z którą nauczyciel pozostaje w dyspozycji pracodawcy w szkole lub w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy,
- określenie zasad pracy w godzinach nadliczbowych,
- zbliżenie systemu pracy nauczyciela do zadaniowego czasu pracy,
- wprowadzenie okresu rozliczeniowego od 4 do 6 miesięcy,
- wprowadzenie obowiązku ewidencjonowania czasu pracy nauczycieli.
Zadaniowy czas pracy nauczycieli
Ta propozycja jest w ogóle nie do przyjęcia z punktu widzenia związków zawodowych. Projekt ministerstwa nie przewiduje maksymalnej liczby godzin pracy w ciągu jednej doby, zmierza on w stronę zadaniowego czasu pracy, co w przypadku nauczycieli jest niedopuszczalne - powiedział w rozmowie z gloswielkopolski.pl Krzysztof Wojciechowski, zastępca nauczycielskiej "Solidarność".
Jego zdaniem propozycja MEN nie daje żadnych gwarancji utrzymania 40-godzinnego tygodnia pracy nauczyciela, a wręcz mogą prowadzić do zwiększania obciążeń zawodowych. Może się zdarzyć, że nauczyciel będzie pracował np. 13-14 godzin i za organizację tej pracy będzie odpowiadał przede wszystkim dyrektor. Może się okazać, że jeżeli w poszczególnych tygodniach czas pracy nauczycieli przekroczy 40 godzin, to w kolejnym okresie rozliczeniowym, jeżeli to by było 4 lub 6 miesięcy, to wszystko może zostać "skonsumowane" -powiedział Wojciechowski.
"W sąsiedniej szkole nauczyciel nie będzie mógł zrealizować zajęć"
W praktyce - jak tłumaczył - dni pracy mogą być bardzo długie, co uniemożliwi się w wielu przypadkach realizację zajęć np. w innej szkole. Jeżeli dyrektor będzie chciał takiemu nauczycielowi utrudnić życie, to mu tak zorganizuje czas pracy, że w sąsiedniej szkole nauczyciel nie będzie mógł zrealizować zajęć - stwierdził związkowiec.