Skąd pochodzi słowo "wihajster"? Niezwykła historia polskiego zwrotu
Gdy w ferworze pracy przy naprawie samochodu, składaniu mebli czy gotowaniu zapomnisz profesjonalnej nazwy jakiegoś drobnego elementu, z pomocą przychodzi jedno, uniwersalne określenie. "Wihajster" - bo o nim mowa - to potoczne określenie przedmiotu, którego nazwy w danym momencie nie pamiętamy lub po prostu nie znamy. To specyficzne słowo ma w sobie coś zabawnego, swojskiego i bardzo praktycznego.
Choć słowo to brzmi bardzo plastycznie i idealnie wpisuje się w polską fonetykę, jego etymologia jest w stu procentach niemiecka. Wyjaśnienie tej zagadki lingwistycznej okazuje się jednak zaskakująco proste i logiczne. "Wihajster" to spolszczona wersja niemieckiego pytania "Wie heißt er?", czyli w wolnym tłumaczeniu: "Jak on się nazywa?". Z potocznego, mówionego zwrotu powstał samodzielny rzeczownik.
W ten niezwykle kreatywny sposób całe niemieckie pytanie, służące do dociekania tożsamości lub nazwy danej rzeczy, zostało przez Polaków zaadaptowane, sklejone i przekształcone w jeden konkretny rzeczownik.
Na dynamiczny rozwój tej formy ekspresji zwracają uwagę także zachodni eksperci. Znana językoznawczyni prof. dr Susanne Günthner z Uniwersytetu w Münster, wskazuje ten konkretny proces jako wyjątkowo interesujący dowód na to, że ludzka mowa jest tworem żywym. Pokazuje on, jak społeczności potrafią rozwijać się w sposób niezwykle kreatywny, adaptując obce zwroty do własnych potrzeb - wyjaśnia.
Niemieckie zapożyczenia w języku polskim
Warto mieć świadomość, że opisywany przypadek nie jest odosobnioną wyspą na mapie polskiej lingwistyki. Wpływ języka niemieckiego na polszczyznę (tzw. germanizmy) kształtował się przez stulecia - głównie za sprawą bliskich kontaktów handlowych, politycznych, ustrojowych oraz migracji rzemieślników. Jak zauważa portal Merkur.de, to zjawisko doskonale obrazuje, jak intensywne były relacje polsko-niemieckie na przestrzeni wieków.
Skala tego wpływu jest gigantyczna. Jak wynika z oficjalnych danych, polski słownik wyrazów obcych rejestruje obecnie około 3000 zapożyczeń z języka niemieckiego. Wiele z nich zakorzeniło się w naszej mowie tak głęboko, że całkowicie straciliśmy czujność i traktujemy je jako rdzennie polskie. Do tej grupy należą chociażby tak powszechne słowa jak:
- Burmistrz - bezpośrednio od niemieckiego Bürgermeister,
- Ratusz - wywodzący się od słowa Rathaus,
- Szlafrok - od Schlafrock (dosłownie: suknia do spania),
- Majstersztyk - od Meisterstück (dzieło mistrza).
Źródło: Polskiobserwator