Zachowujące anonimowość nauczycielki w materiale TVN opowiedziały o akcjach przemocy wobec nauczycieli w szkołach. Jest to zarówno agresja słowna, jak i fizyczna. (...) Uczeń potrafił powiedzieć zarówno do mnie, jak i do innych nauczycieli w szkole: "Spie***laj, zamknij r*j s**o. Rzucanie przedmiotami w klasie, również we mnie, jak i w dzieci inne. Wywracanie ławek - mówiła jedna z bohaterek materiału.
Zjawisko, które obejmuje całe szkoły
Według nauczycieli to nie są już incydenty, ani pojedynczy uczniowie. To zjawisko, które obejmuje całe szkoły. Nauczyciele skutki odczuwają psychicznie i fizycznie. Nie musiałam iść do lekarza, ale sprawia mi to ból i jest to naruszenie mojej przestrzeni osobistej, i mojej nietykalności cielesnej. (...) Wielokrotnie płakałam. Nawet wielokrotnie zastanawiałam się, czy nie powinnam zmienić branży, w której obecnie pracuję i nie przenieść się do czegoś innego - mówiła nauczycielka w TVN.
Inna podała przykłady przemocy w szkołach. Uderzano we mnie różnymi przedmiotami, rzucano książkami, zeszytami. Przy tym były wyzwiska: "Ty ku*wo wypie***laj" - wylicza następna nauczycielka.
Nauczyciele nie wytrzymują psychicznie
Wiele osób nie wytrzymuje tego psychicznie. Nauczyciele czasami, kiedy uczeń podniesie głos, już wykazują lęk i strach, co sprawia, że druga strona zaczyna dominować, a jeżeli to dochodzi do skutku, to wtedy problem się zwiększa, bo jeżeli dziecko zdominuje raz sytuację, to później pozwala sobie na więcej - relacjonuje kobieta.
Zdarzają się również sytuacje, że zdjęcia nauczycieli są przerobione na użytek memów. Ośmieszających albo z takim podtekstem seksualnym.
Błąd systemu
Leszek Dowgiałło, społeczny rzecznik praw nauczyciela uważa, że że problem nie wynika wyłącznie z zachowań uczniów, ale także z systemu. Mamy np. sytuację, gdzie szkoła zrobiła wszystko, co mogła zrobić, czyli złożyła do sądu zawiadomienie, wgląd w sytuację rodzinną i od trzech lat męczy się z rzecznikiem praw dziecka, z kuratorium, teraz też na sesji będzie musiała się pani dyrektor tłumaczyć, co zrobiła. Bo system działa w ten sposób, że jeżeli szkoła zgłosi, to jest kontrola szkoły, a nie ma kontroli strony rodzinnej. Jeżeli rodzic zgłasza szkołę, kontrolowana jest szkoła. Jeżeli szkoła prosi o pomoc, kontrolowana jest szkoła - zaznacza Dowgiałło.
Dziesiątki tysięcy nauczycieli doświadczyło przemocy
Z badań prowadzonych przez dra hab. Łukasza Tomczyka z Uniwersytetu Jagiellońskiego wynika, że około9 proc. nauczycieli doświadczyło cyberprzemocy ze strony uczniówlub ich rodziców. W skali kraju oznacza to dziesiątki tysięcy osób pracujących w szkołach, które spotkały się z tego typu agresją
Przypadki agresji wobec pedagogów bywają rzadko zgłaszane. Część nauczycieli nie chce eskalować konfliktów lub obawia się reakcji szefów i rodziców. Dlatego, skala zjawiska może być w rzeczywistości większa, niż pokazują dostępne statystyki.