W lutym ubiegłego roku Sąd Najwyższy uznał, że praca wykonywana przez nauczyciela ponad normę czasu określoną w Karcie Nauczyciela to godziny nadliczbowe w rozumieniu Kodeksu pracy. Wskazał, że nauczyciele wypracowują godziny nadliczbowe wykraczające poza normę 40 godzin na tydzień, nie tylko realizując projekty edukacyjne, ale także na przykład przy organizacji i następnie na wyjazdach na szkolne wycieczki, czy na tzw. zielone szkoły.

Ministerstwo Edukacji Narodowej czekało najpierw na pisemne uzasadnienie uchwały SN. Potem wielokrotnie zapewniało, że pracuje nad rozwiązaniami. Konkretów długo nie było.

Pomysł na zapłatę za godziny nadliczbowe

Urszula Woźniak, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, proponowała, by zacząć od uregulowania w drodze rozporządzenia sposobu rozliczania pracy nauczyciela w czasie wycieczek szkolnych. Jej zdaniem teraz tylko wtedy nauczyciel może udowodnić, że pracuje ponad wymiar swojego czasu pracy i "jest to ewidentne". Można na początku nawet rozporządzeniem uregulować ten obszar - powiedziała cytowana przez Portal Samorządowy.

Reklama

.Jak informuje Strefa Edukacji, w poniedziałek, 9 marca, w Ministerstwie Edukacji Narodowej odbyło się spotkanie grupy roboczej ds. wynagradzania nauczycieli. Omawiano rozliczanie godzin nadliczbowych. Resort edukacji przedstawił swoją propozycję.

Reklama

Dodatek za wycieczki szkolne

Jak przekazał Strefie Edukacji Sławomir Wittkowicz z WZZ "Forum-Oświata" MEN zaproponowało rozwiązanie pośrednie. Wymyślono kwestię dodatku za wycieczki szkolne, ale bez określenia jego wysokości, bo trwają rozmowy z ministrem finansów na ten temat. Więc jak się domyślam to by był dodatek bliżej 0 niż bliżej 10 proc plus okresy rozliczeniowie. Wymyślono między 4 a 6 miesięcy okres rozliczeniowy, co by oznaczało, że tak naprawdę byłby to wysoce teoretyczny model, bo to nie jest tak że w każdy miesiącu tłumy nauczycieli i dzieci wyjeżdżają na wycieczki szkolne czy zawody sportowe – powiedział Sławomir Wittkowicz.

Związkowiec rozczarowany

Jego zdaniem efekt pracy MEN nad rozwiązaniem tego zagadnienia "nie jest zbyt satysfakcjonujący”. Na pewno nie odejdziemy od uregulowań zawartych w kodeksie pracy. Nie zgodzimy się również na zmiany ustawowe, które ograniczałyby jego stosowanie w tym zakresie. Jeśli bowiem takie przepisy zostałyby wpisane do pragmatyki służbowej, kodeks pracy zostałby w tym obszarze wyłączony. Obowiązywałaby wtedy zasada, że dana kwestia jest precyzyjniej uregulowana w pragmatyce służbowej – powiedział Wittkowicz.