Według mediów do incydentu miało dojść 15 grudnia 2025 r.. Nauczycielka podczas lekcji języka angielskiego miała zażądać od uczniów zdjęcia krzyża z sali lekcyjnej, a gdy odmówili, samodzielnie zdjęła krzyż i wyrzuciła go do kosza na śmieci. Zawiadomienie w tej sprawie do Prokuratury Rejonowej w Wejherowie złożył wójt gminy Szemud.

Nauczycielka: Wyrzuciłam cosplayowy gadżet

W rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" nauczycielka powiedziała, że całe zdarzenie "jest nieporozumieniem, a politycy wykorzystują je do tego, żeby podbijać swoje interesy i pozycje".Wyrzuciłam cosplayowy (związany z przebieraniem się za postacie z filmów, komiksów, gier itp. - red.) gadżet od halloweenowego stroju, którym bawiły się dzieci, a następnie powiesiły go nad klatką chomika - w miejscu, w którym wcześniej wisiał zegar - powiedziała nauczycielka.

Reklama

Dodała, że szanuje przedmioty czci religijnej i "w życiu nie wyrzuciłaby krzyża reprezentującego wiarę". Jestem neutralna religijnie i bardzo tolerancyjna. Szanuję wiarę. Ścianka nad chomikiem byłaby w mojej opinii miejscem urągającym przedmiotowi religijnej czci - mówiła.

Reklama

"Tym razem krzywdzona jestem ja"

Jej zdaniem sprawę nagłośnił jeden z rodziców. Dzisiaj jestem ja, a jutro mogą być inne koleżanki, które trafią na niezadowolonych uczniów czy jakiegoś niezadowolonego rodzica. Muszę zareagować, bo to nie jedyna sytuacja, gdy mowa nienawiści leje się w związku z zupełnie niepotwierdzonymi twierdzeniami. Nikt nie myśli, jaką krzywdę wyrządza drugiemu człowiekowi. Tym razem krzywdzona jestem ja, ale za chwilę coś podobnego może spotkać kolejną niewinną osobę - powiedziała.

Dodała, że na decyzję o zawieszeniu w obowiązkach przysługuje zażalenie i zamierza je złożyć. Zastanawiające jest dla mnie to, że przez media w kontekście tego zdarzenia wciąż prezentowany jest jeden uczeń wraz z rodziną. To chłopiec, którego nie uczę i nigdy nie uczyłam. Z tego, co wiem w naszej szkole pojawił się we wrześniu, ale nigdy nie miałam z nim styczności. Jego grupa ma zajęcia w innej sali, a rodziców nigdy nie widziałam na oczy. Słyszałam, że w piątek 12 grudnia, a więc tuż przed zdarzeniem, z powodu którego rozmawiamy, ten uczeń groził innej nauczycielce, że jego mama "zwolni ją z pracy". To dość istotne w mojej ocenie - dodała nauczycielka.