Ministerstwo Edukacji Narodowej zaktualizowało rozporządzenie dotyczące zasad bhp w szkole. Nowe jest w konsultacjach. Reguluje m.in. takie kwestie jak te, że szkoła powinna mieć stołówkę, a uczniowie jak najczęściej spędzać przerwy na zewnątrz. Organizacja Obywatele dla Edukacji alarmuje, że choć dokument jest bardzo szczegółowy, zupełnie pomija jedną z najpoważniejszych szkolnych bolączek – przekraczanie norm hałasu.
– – pisze w komentarzu do dokumentu Zofia Grudzińska, z zawodu realizator dźwięku i nauczycielka. – – dodaje.
MEN potwierdza to także w korespondencji z DGP. – – dodaje Łukasz Trawiński z resortu edukacji.
Jak wynika z badań, hałas jest jednym z największych problemów w polskich szkołach. Od stycznia obowiązuje wydana przez ministra infrastruktury i budownictwa norma dotycząca warunków akustycznych, jakie muszą spełniać pomieszczenia. Urzędnicy wprost piszą, że na szkolnych korytarzach poziom hałasu osiąga 80–90 dB. „Powoduje on rozdrażnienie, zmęczenie i utrudnia koncentrację” – nie mają wątpliwości autorzy dokumentu. Nie lepiej jest w świetlicach szkolnych, salach przedszkolnych, w stołówkach i salach gimnastycznych, gdzie poziom hałasu także sięga 80 dB. Takie wskazania potwierdzają analizy Państwowego Zakładu Higieny, sanepidu czy Państwowej Inspekcji Pracy.
Prawo pracy przewiduje, że przy hałasie powyżej 80 dB pracownikowi przysługują środki ochrony, np. słuchawki lub stopery.
Jak szkoły walczą z hałasem? Pionierskie rozwiązanie zastosowała szkoła podstawowa nr 162 w Łodzi. W klasach instalowano kolejno "elektroniczne ucho", którego zadaniem jest ostrzeganie uczniów, kiedy są zbyt głośno. Dzięki temu dzieci same mogą się pilnować i, jak przyznawała dyrektor placówki, zamiast przekrzykiwać się, uczyć się rozmawiać. Za jej przykładem poszły inne szkoły.
– – mówi pracownik jednej z firm zajmujących się dystrybucją "elektronicznych uszu". – – słyszymy w innej. Takie urządzenie to wydatek co najmniej 200 zł.
Inny pomysł na zaangażowanie uczniów w rozwiązanie problemu z decybelami mieli nauczyciele z gimnazjum w Branicach. W ramach projektu edukacyjnego realizowanego na fizyce drugoklasiści mierzyli natężenie hałasu w różnych miejscach swojej szkoły. Okazało się, że w części zajmowanej przez podstawówkę maksymalny poziom dźwięku wyniósł ponad 100 dB. Najgłośniej było na korytarzu szkolnym i w hali gimnastycznej.
W gimnazjum było jeszcze głośniej – maksymalny zarejestrowany wynik: 108 dB (to minimalnie poniżej progu bólu). Podsumowując badania, drugoklasiści przygotowali też zestaw rekomendacji dla dyrekcji, między innymi: powołanie wśród uczniów „strażników ciszy”, którzy mieli przypominać o niehałasowaniu, przygotowanie znaków ostrzegających przed hałasem czy wreszcie zamontowanie w szkole sufitów dźwiękochłonnych.
Tym ostatnim trafili zresztą w sedno problemów wielu szkół. Bo nadmiernym hałasom winne są też źle zaprojektowane pomieszczenia, które zamiast wspierać wyciszanie, wręcz potęgują dźwięk.
– – mówi Hubert Jastrzębski z firmy Falcon Acoustics, która zajmuje się między innymi modernizacją budynków pod kątem akustyki.
I podaje przykład: – – odbijają go i wzmacniają pogłos. W szkołach bywają stosowane obydwa.