- Mniej prac domowych, więcej ocen
- Nauczyciele: „Musimy jakoś sprawdzać wiedzę”
- Rodzice: „To większy stres niż wcześniej”
- „Ciągłe ocenianie” zamiast nauki?
- Czy to obejście przepisów?
Mniej prac domowych, więcej ocen
Zmiany w podejściu do prac domowych miały odciążyć uczniów i poprawić ich dobrostan. W praktyce jednak w wielu szkołach pojawił się nowy model pracy: zamiast zadania do domu - częste, krótkie formy sprawdzania wiedzy w klasie.
Kartkówki „z ostatnich trzech lekcji”, niezapowiedziane sprawdziany, testy na początku zajęć - to scenariusz, który coraz częściej powtarza się w relacjach uczniów.
Nie mamy prac domowych, ale praktycznie codziennie coś piszemy. Trzeba być gotowym cały czas - mówi uczennica jednej z warszawskich szkół podstawowych.
Nauczyciele: „Musimy jakoś sprawdzać wiedzę”
Pedagodzy podkreślają, że ograniczenie prac domowych nie zwalnia ich z obowiązku oceniania postępów uczniów.
Jeśli nie ma pracy domowej, to musimy sprawdzić, czy uczeń opanował materiał w inny sposób. Najprostsze są kartkówki - tłumaczy nauczyciel matematyki.
Wielu nauczycieli wskazuje też na presję systemową: oceny są wymagane, a dokumentowanie postępów ucznia to obowiązek.
Rodzice: „To większy stres niż wcześniej”
Rodzice coraz częściej zwracają uwagę, że nowy model generuje większe napięcie niż tradycyjne prace domowe.
Dziecko wracało do domu, miało czas, żeby coś zrobić, poprawić, nauczyć się. Teraz stres jest codziennie, bo nigdy nie wiadomo, czy nie będzie kartkówki-mówi matka ucznia klasy 6.
„Ciągłe ocenianie” zamiast nauki?
Eksperci edukacyjni zwracają uwagę, że problem nie leży wyłącznie w liczbie kartkówek, ale w sposobie oceniania.
Szkoła nie powinna opierać się na ciągłym testowaniu. Jeśli uczniowie są stale oceniani, uczą się „pod sprawdzian”, a nie dla zrozumienia - podkreślają.
Zamiast tego rekomendowane są:
- projekty zespołowe
- praca na lekcji
- informacja zwrotna zamiast ocen
- dłuższe formy sprawdzania wiedzy, ale rzadziej
- Psychologowie potwierdzają: stała gotowość do sprawdzianu może być bardziej obciążająca niż regularna praca w domu.
Czy to obejście przepisów?
Pojawiają się też pytania, czy masowe kartkówki nie są próbą obejścia ograniczeń dotyczących prac domowych.
Formalnie szkoły mają dużą autonomię w ocenianiu, a kartkówki - zwłaszcza niezapowiedziane - są dopuszczalne. Problem zaczyna się wtedy, gdy stają się codziennością.
Co dalej?
Temat budzi coraz większe emocje i prawdopodobnie wróci w dyskusji o zmianach w systemie edukacji. Ministerstwo edukacji zapowiada monitorowanie sytuacji, ale na razie nie ma konkretnych wytycznych dotyczących liczby kartkówek czy sprawdzianów.
Na dziś wiele zależy od konkretnej szkoły i nauczyciela.
Jedno się zmieniło, drugie wróciło?
Ograniczenie prac domowych miało być ulgą dla uczniów. W wielu przypadkach stało się jednak początkiem nowego problemu – ciągłego sprawdzania wiedzy i presji ocen.
Pytanie, które coraz częściej zadają uczniowie i rodzice, brzmi:
czy szkoła naprawdę odciążyła dzieci, czy tylko zmieniła formę kontroli?