Dziennik Gazeta Prawana logo

Nauczyciele sami za to płacą. "Patologia, której nie ma w żadnym innym zawodzie"

19 sierpnia 2025, 13:28
[aktualizacja 19 sierpnia 2025, 16:11]
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
nauczyciel
Nauczyciele dokładają się do edukacji. "Patologia, której nie ma w żadnym innym zawodzie"/Shutterstock
Ponad 80 proc. nauczycieli dokłada się finansowo do swojej pracy. Ich miesięczne wydatki na papier, tonery itp. wynoszą nawet ponad 100 zł. Grupa "Pokój Nauczycielski" przeprowadziła ankietę, której wyniki podał portal "Strefa edukacji".

22 proc. nauczycieli nie przeznacza na wydatki szkolne ani złotówki. 7 proc. wydaje mniej niż 10 zł, a 10 proc. – między 10 a 20 zł. Natomiast 12 proc. deklaruje wydatki od 50 do 100 zł, a 7 proc. – powyżej 100 zł miesięcznie. Takie są wyniki sondy przeprowadzone przez profil Pokój Nauczycielski na Facebooku.

"To jest patologia"

Co kupują nauczyciele? To papier i toner, licencje programów, nagrody dla uczniów i materiały dekoracyjne i pomoce dydaktyczne. To jest patologia, której nie ma w żadnym innym zawodzie. Czy pracujące w szpitalach pielęgniarki kupują sobie same gumowe rękawiczki i strzykawki? Czy pracownicy biura przychodzą do niego z kupionymi za własne pieniądze ryzami papieru? Nie - komentuje Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka ZNP w rozmowie z Gazetą Wyborczą w Krakowie.

Podkreśla, że tylko nauczyciel musi organizować sobie sam swoje miejsce pracy. Bo oświata jest wiecznie niedofinansowana. Znam szkoły, które tak oszczędzają na papierze do drukarki, że wprowadziły limit drukowania. Każdy w tygodniu może wykorzystać góra 10 kartek. Każdy, kto korzystał z drukarki, musi się wpisać do specjalnego zeszytu. Nauczyciel, który potrzebuje wydrukować materiał dla kilku klas, nie ma wyjścia i kupuje papier za swoje - dodaje Magdalena Kaszulanis.

"Wystarczy, że płacimy podatki"

Nauczyciele wypowiedzieli się też pod postem z wynikami ankiety. "Gdybym chciała wspomagać szkołę finansowo, musiałabym opłacać licencje programów, które być powinny, żeby z informatyki realizować podstawę programową. Nierealne. Zatem nigdy nie wspomagałam żadnej szkoły. Wystarczy, że płacimy podatki – tym system i tak utrzymujemy" – napisała była nauczycielka informatyki.

Jak przypomina GW, w 2017 roku Anna Sosna, anglistka z Częstochowy, opublikowała w mediach społecznościowych podsumowanie wydatków związanych ze swoją pracą. To 4671,74 zł w ciągu roku. Nauczycielka zapłaciła za: artykuły papiernicze, tusze do drukarki, gry, książki, dekoracje do sal, materiały, z których przygotowała pomoce dydaktyczne, nagrody dla uczniów. Wszystko to powinna sfinansować szkoła, ale nie sfinansowała. "To kwota, którą zasiliłam miejsce pracy" – napisała anglistka na Facebooku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj