Szef rządu podczas wtorkowej konferencji prasowej pytany był o doniesienia, że Szczecin zamierza pozwać Skarb Państwa o 46 mln zł. Kilka dni temu taką informację podał portal TVN24; według portalu, chodzi o pieniądze, jakie urząd musiał dołożyć do wynagrodzeń nauczycieli w latach 2018-2020.

Reklama

"Wzrost subwencji był bezprecedensowy"

Na pytanie o te doniesienia oraz o to, czy przewidywany jest wzrost subwencji oświatowej, premier odpowiedział, że "w ostatnich pięciu latach wzrost subwencji był bezprecedensowy". Wystarczy popatrzeć na początek naszych rządów - rok 2015 - i porównać do roku 2020. Trzymajmy się liczb, faktów. Dziś subwencja to jest powyżej 50 mld zł, (...) około 5 lat temu było to poniżej 40 mld zł, ok. 39 mld zł - zaznaczył.

Zdaniem Morawieckiego, "niektórzy samorządowcy radzą sobie bardzo dobrze z tą pulą subwencji". Usłyszałem to od wielu samorządowców wprost, że przeznaczają część z tej subwencji nawet na drogi, na chodniki, bo starczy im ona z naddatkiem. Niektórzy gospodarują inaczej i w związku z tym ponoszą tego odmienne konsekwencje - dodał.

Jeżeli spojrzymy na liczby, to takiego przyrostu w wartościach bezwzględnych nigdy wcześniej nie rejestrowaliśmy w tak krótkim czasie i świadczy to o tym, jaką wagę przykładamy do zawodu nauczyciela, do tego, pięknego, i jakże ważnego zawodu, a także jak ogromne środki przeznaczyliśmy również na wzrost wynagrodzeń, na całą edukację, całe szkolnictwo, które - z punktu widzenia samorządów - jest oczywiście zarządzane przez lokalne kadry, ale lwia, ogromna część środków płynie z budżetu centralnego państwa polskiego - powiedział również szef rządu.