W ubiegłym tygodniu pracę zainaugurował zespołu ekspertów przy Ministerstwie Edukacji i Nauki, którego celem jest sporządzenie raportu na temat funkcjonowania systemu dopuszczania podręczników do użytku szkolnego. W skład podzespołu ds. podręczników do historii oraz wiedzy o społeczeństwie wszedł m.in. dr Grzegorz Wierzchowski, były łódzki kurator oświaty.
Kontrowersyjne słowa w TV Trwam
Podczas konferencji prasowej w Sejmie łódzki poseł, wiceszef klubu Lewicy Tomasz Trela przypomniał, że Wierzchowski został zwolniony z funkcji kuratora oświaty w sierpniu ub. roku, a on sam wnioskował o jego odwołanie po wypowiedziach kuratora w TV Trwam. Wierzchowski powiedział wówczas: .
-- apelował Trela.
Wiceszef Lewicy zwracając się do szefa resortu edukacji i nauki mówił, że jeśli chce on tworzyć nowe podstawy programowe i przygotowywać nowy zakres podręczników, to niech skorzysta z niezależnych ekspertów.
Jak szkoła chce sobie radzić z dyskryminacją?
Posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk poinformowała, że Lewica domaga się także przedstawienia kompleksowego planu przeciwdziałania dyskryminacji w szkole m.in. na tle orientacji seksualnej i homofobii.
- - mówiła.
Odwołanie Wierzchowskiego
Grzegorz Wierzchowski został odwołany z funkcji łódzkiego kuratora oświaty przez ówczesnego szefa MEN na wniosek wojewody łódzkiego w sierpniu ub. roku. Informacja o odwołaniu kuratora pojawiła się trzy dni po jego wystąpieniu w TV Trwam, gdzie mówił o "wirusie LGBT".
Wojewoda łódzki Tobiasz Bocheński wyjaśniał, że decyzja o odwołaniu kuratora nie miała żadnego związku z jego wypowiedziami na antenie TV Trwam, a wniosek do szefa MEN o odwołanie Wierzchowskiego złożył już kilka dni wcześniej. Przekonywał, że Wierzchowski został odwołany z powodów merytorycznych, a nie na podstawie tego, co powiedział o LGBT.
Wśród argumentów za odwołaniem kuratora Bocheński wymienił m.in. jego metody zarządzania kuratorium, odejścia z pracy pracowników, liczne skargi samorządowców na brak współpracy z kuratorem oraz kontrowersje związane z likwidacją szkół i powoływaniem nowych. Na byłego kuratora mieli skarżyć się dyrektorzy szkół oraz rodzice, zaś łódzka "Solidarność" oświaty wyraziła żądanie jego zdymisjonowania.