Centralna Komisja Egzaminacyjna unieważniła grupie uczniów maturę z matematyki na poziomie podstawowym. Uczniowie wnieśli na salę egzaminacyjną telefony. Unieważnienie egzaminu maturalnego oznacza, że następny raz do testu z danego przedmiotu uczeń będzie mógł przystąpić dopiero za rok, a nie w terminie poprawkowym w sierpniu.
"Mamy dobrze dobrze zabezpieczony system"
Media informowały, że podobna sytuacja wystąpiła w przypadku matematyki. W tej sprawie nowych informacji udzieliła Onetowi Katarzyna Lubnauer, wiceszefowa MEN.
Od kilku lat mamy to szczęście, albo można powiedzieć tak dobrze zabezpieczony system, że nie mamy wycieków, czyli nie mamy arkuszy, które pojawiają się przed egzaminem. Problem jest wtedy, kiedy przed egzaminem pojawiają się zadania z arkusza, o godz. 7, 8 albo dzień wcześniej. System jest tak zabezpieczony, że od kilku lat nie ma wycieków wcześniej - mówiła Lubnauer.
Co najmniej 20 osób z unieważnioną maturą z matematyki
Na salę egzaminacyjną nie wolno wnosić telefonów komórkowych. Zdarzają się jednak przypadki łamania tego zakazu. Natomiast to, że w momencie wejścia na salę ktoś przemyci telefon, zrobi zdjęcie, to ja przypomnę, że wiemy już o kilkunastu osobach, którym unieważniono egzamin pierwszego dnia. Mogę podać już, że co najmniej 20 osób z wczoraj będzie miało unieważniony egzamin z matematyki. Dla nich oznacza to, że czekają rok. Nie mogą podejść w tej chwili do poprawki - powiedziała wiceministra.
Wcześniej kilkunastu osobom unieważniono maturę z języka polskiego za wniesienie telefonu komórkowego, a kilku za niesamodzielne rozwiązywanie zadań. W przypadku uzasadnionego podejrzenia złamania prawa sprawy mogą zostać skierowane do prokuratury.