Dziennik Gazeta Prawana logo

Mama, tata i strajk. Dzieci także na sądowych korytarzach

14 kwietnia 2019, 12:00
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Strajk pedagogów w Gdańsku
Strajk pedagogów w Gdańsku/PAP
Protest nauczycieli to sprawa bez precedensu. Jesteśmy rodzicami lub opiekunami uczniów. Jesteśmy pracownikami, którzy próbują zapewnić opiekę dzieciom. Albo pracodawcami, którzy muszą się w tej sytuacji odnaleźć. I tak życie mówi „sprawdzam” teoriom o work-life balance. 

Dzień pierwszy. Strona akcji „Nie dla chaosu w szkole” skupiającej organizacje i stowarzyszenia krytyczne wobec ostatnich zmian w oświacie co chwila się zawiesza. Każdy chce sprawdzić na zamieszczonej tam mapie, które placówki przystąpiły do strajku. Bo oficjalnych informacji z MEN próżno jeszcze szukać. Zresztą resort działa innym rytmem. Na pytanie dziennikarza ogólnopolskiej rozgłośni, jakie aktywności planuje Anna Zalewska, rzeczniczka resortu odpowiada: „Dopiero idę do pracy, zobaczymy, spotkam się z panią minister, zaplanujemy dzień i dostaną państwo informację”.

Jest poniedziałek, 8.40. O tej porze większość dzieci powinna być w szkole, przedszkolu. A dorosłych – w pracy. Ale nic nie jest tak, jak zazwyczaj. Jako mistrzowie organizowania się w stanach wyższej konieczności wydzwaniamy znajomych, sąsiadów, przerzucamy się dziećmi na zasadzie: ty popilnujesz do południa, a ja wieczorem. Działamy, bo większość rodziców rozumie postulaty nauczycieli. Na chodnikach przed wejściem do szkół pojawiają się napisy: „Murem za nauczycielami”, „Popieramy strajkujących nauczycieli” (tak jest np. przed „69” czy „157” w Warszawie). Jedna z uczennic przyniosła upieczone przez mamę ciasto jogurtowe. „Dziękujemy za wsparcie. To bardzo miłe, bo wszyscy jesteśmy zestresowani tą sytuacją” – piszą na Facebooku nauczyciele z gimnazjum przy ul. Tynieckiej.

W poniedziałek o godz. 7.30 do budynku podstawówki przy ul. Iwaszkiewicza w Olsztynie wchodzą niemal wyłącznie nauczyciele. Przyszedł też jeden uczeń drugiej klasy, z piłką pod pachą. Rozpłakał się, gdy zobaczył, że nie ma nikogo z rówieśników. Wychowawczyni skontaktowała się telefonicznie z jego rodzicami i chłopiec wrócił do domu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj