Broniarz w radiu TOK został zapytany, ile szkół i nauczycieli weźmie udział w strajku. Zaznaczył, że przez najbliższe dni będzie trwało liczenie, a wstępne informacje będzie miał ok. godz. 11. Powołując się na informacje z piątkowego wieczoru, powiedział, że "ze szkół objętych sporem zbiorowym jest ponad 85 proc., a nauczycieli którzy w referendum zadeklarowali gotowość strajkową, jest od 85 proc. do 90 proc".

Prezes ZNP wyjaśnił też, jakie ma oczekiwania w stosunku do poniedziałkowego spotkania w Radzie Dialogu Społecznego. Na nadzwyczajnym posiedzeniu prezydium RDS stronę rządową ma reprezentować m.in. wicepremier Beata Szydło, szefowa MEN Anna Zalewska oraz minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska.

Jeżeli mamy rzeczywiście nie doprowadzić do chaosu, to przedstawiciel rządu powinien ustami pani minister finansów (Teresy Czerwińskiej) lub pani minister Rafalskiej powinien zadeklarować gotowość rozwiązania tego problemu w aspekcie finansowym, a nie tylko i wyłącznie poprzez próbę łagodzenia skali napięcia, łagodzenia emocji i mówienia o czasie przeszłym - podkreślił.

Jak zaznaczył, zawsze jest pole manewru i przestrzeń do negocjacji. Tyle tylko, że mamy do czynienia z partnerem, który mówi o czasie przeszłym, o tym, ile nam dał, zabierając, ile nam pomógł, odbierając, a my mówimy o czasie przyszłym, tym, który jest przed nami i o tym procesie, który musi się wiązać z naprawą polskiego szkolnictwa - powiedział Broniarz.

W nawiązaniu do zapewnień szefowej MEN o gotowości na przeprowadzenie egzaminów nawet w czasie strajku, Broniarz ocenił, że "to informacja bardziej dla pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, aniżeli informacja, która oddaje stan faktyczny". ROZMOWA ANNY ZALEWSKIEJ Z DGP TUTAJ>>>

Jak podkreślił, jeśli w danej szkole nie dojdzie do egzaminu, wówczas powstaje problem związany z naborem do szkoły wyższego stopnia. Wydaje się, że jeśli dojdziemy do porozumienia, a związki są z natury rzeczy zgodne, że porozumienie jest rzeczą ważniejszą aniżeli trwanie w konflikcie, to czas na egzamin może się znaleźć nie tylko w maju, w czerwcu, ale także w późniejszym okresie -powiedział.

O tym także mówi minister edukacji, która co prawda mówi, że egzaminy muszą się odbyć teraz, ale doskonale pani minister zdaje sobie sprawę, z tego, że CKE jeśli mówi o problemie, to raczej skumulowania trzech egzaminów" - dodał. Prezes ZNP zaznaczył też, że przesunięcie egzaminu w czasie nie skutkuje negatywnymi konsekwencjami.

Od 5 marca do poniedziałku trwa referendum strajkowe zorganizowane przez Związek Nauczycielstwa Polskiego w ramach prowadzonego sporu zbiorowego. Odbywa się we wszystkich szkołach i placówkach, z którymi w ramach sporu zbiorowego zakończono etap mediacji, nie osiągając porozumienia co do żądania podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych o 1 tys. zł. Jeśli taka będzie wyrażona w referendum wola większości, strajk ma się rozpocząć 8 kwietnia. Oznacza to, że jego termin może się zbiec z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma się odbyć egzamin gimnazjalny, a 15, 16 i 17 kwietnia - egzamin ósmoklasistów. Matury mają się rozpocząć 6 maja.