Od 5 marca trwa referendum strajkowe zorganizowane przez Związek Nauczycielstwa Polskiego w ramach prowadzonego sporu zbiorowego. Potrwa do 25 marca. Odbywa się we wszystkich szkołach i placówkach, z którymi w ramach sporu zbiorowego zakończono etap mediacji, nie osiągając porozumienia co do żądania podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych o 1 tys. zł. Jeśli taka będzie wyrażona w referendum wola większości, strajk ma się rozpocząć 8 kwietnia. Oznacza to, że jego termin może się zbiec z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma się odbyć egzamin gimnazjalny, a 15, 16 i 17 kwietnia – egzamin ósmoklasistów.
6maja mają się zaś rozpocząć matury. Broniarz podkreślił w TVN24, że każdy scenariusz związany z zapowiadanym strajkiem jest możliwy, także ten zakładający przesunięcie egzaminów szkolnych. - wskazał Broniarz. Zaznaczył, że nieprzekraczalną granicą działań podejmowanych przez ZNP jest interes ucznia. Zaprzeczył, by była możliwość braku promocji uczniów do następnej klasy.
Prezes ZNP wyjaśnił, że strajk będzie polegał na Pytany o ewentualną frekwencje podczas strajku poinformował, że - powiedział. Dodał, że w strajku może uczestniczyć około 80-90 proc. nauczycieli.
- podkreślił Broniarz. Przypomniał, że na 25 marca zostało zwołane prezydium Rady Dialogu Społecznego. Dodał, że to "odległy termin", a na rozmowy ZNP czeka już dziś. podkreślił.
Prezes ZNP odniósł się także do swojej sobotniej wypowiedzi w Radiu Zet. Broniarz mówiąc wówczas o zapowiedzianym strajku w oświacie przypomniał m.in., że w kompetencji nauczycieli, rad pedagogicznych, leży klasyfikowanie, ocenianie i promowanie uczniów. – powiedział.
Pytany zaś, co czeka uczniów, jeśli dojdzie do strajku i nie odbędą się wyznaczone na połowę kwietnia egzaminy: gimnazjalny i ósmoklasisty oraz wyznaczone na maj matury, odpowiedział:
W niedzielę w TVN24 Broniarz powiedział, że może przeprosić za swoje słowa. – powiedział szef ZNP.
Na sobotnią wypowiedz prezesa ZNP zareagował w poniedziałek premier Mateusz Morawiecki. Zaapelował do związków zawodowych nauczycieli o "ostudzenie emocji". podkreślił premier.
- powiedział szef ZNP.
Podkreślił, że jego słowa są "być może nadmiernie emocjonalną reakcją" na "lekceważące" wypowiedzi szefowej MEN Anny Zalewskiej. - ocenił prezes ZNP.