Szefowa MEN była we wtorek gościem rozmowy dnia Radia Wrocław i przypomniała, że w tym roku na podwyżki będzie z budżetu państwa prawie 4 mld zł, co przełoży się w minimalnym wynagrodzeniu nauczycielskim w ciągu siedemnastu miesięcy o wzrost pensji o 500 zł, natomiast średnia pensja nauczyciela wzrośnie o 800-1000 zł.
Dodała, że zaplanowano dodatkowo miliony złotych na zajęcia dodatkowe, tak aby każde były płatne. Przewidziano po 200, 400 a nawet 500 zł stałych dodatków dla nauczycieli wyróżniających się i 1000 zł na start dla nauczyciela stażysty.- powiedziała Zalewska.
Podkreśliła, że żądania wysuwane w sprawie podwyżek przez związkowców to wydatki rzędu 15-18 mld zł, co zmuszałoby do naruszenia deficytu budżetowego. - mówiła Zalewska.
Oceniła, że nauczyciele chcieli korzystać w sposób pełniejszy ze wzrostu gospodarczego, dlatego rząd przyśpieszył wzrost wynagrodzeń, dodając dodatkowe pieniądze do subwencji oświatowej.- powiedziała Zalewska. Przypomniała, że MEN odpowiada tylko za rozporządzenie o minimalnym wynagrodzeniu, natomiast pensje nauczycielskie kształtują samorządowcy. Dodała, że są gminy, w których nauczyciele za tzw. wychowawstwo otrzymują od 20 do 500 zł dodatku, czyli zróżnicowanie w jednej gminie jest bardzo duże.
Minister pytana, czy MEN jest przygotowane na ewentualny protest nauczycieli w trakcie egzaminów końcowych i matur, odpowiedziała, że nie wyobraża sobie, by doszło do takiego protestu.Jej zdaniem, procedury egzaminacyjne są tak złożone, że niemożliwy jest protest, bo oznaczałoby to, że nie będzie w ogóle egzaminów. - powiedziała minister Zalewska.