Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy zawiesił w tym roku sześć kierunków na studiach stacjonarnych I stopnia. Zajęcia nie ruszyły np. na ochronie środowiska i inżynierii materiałowej. Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu nie uruchomił studiów na dwóch fakultetach - medycynie roślin i polityce społecznej. To dopiero początek długiej listy. Niż demograficzny uderza w państwowe uczelnie, które mają problem z przyciągnięciem młodych nawet na bezpłatne studia.
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie nie uruchomi pięciu fakultetów. Nie było chętnych m.in. na studia historyczno-dyplomatyczne, informatologię stosowaną i studia wschodnioeuropejskie. Uniwersytet Zachodniopomorski w Szczecinie wstrzymał start 12 kierunków. Trudności z uruchamianiem kierunków ma większość uczelni. Nawet politechniki. Krakowska nie uruchomiła kształcenia na ochronie środowiska i chemii budowlanej. Białostocka - zajęć na trzech kierunkach, z czego jednym w języku angielskim.
Co z kandydatami, którzy się zgłosili na finalnie nieuruchomione studia? - - wyjaśnia Katarzyna Dziedzik z Uniwersytetu w Białymstoku. Niektóre szkoły oferowały inne wyjście: zwrot opłaty rekrutacyjnej.
Co ciekawe, tylko pojedyncze uczelnie zdecydowały się na zupełne zamknięcie fakultetu. Częściej go zawieszano. - - wyjaśnia Julia Poświatowska z Uniwersytetu Zachodniopomorskiego.
- dodaje.
Profesor Ireneusz Białecki, socjolog edukacji z UW, sprawę widzi nieco inaczej. -- zwraca uwagę. Zamknięcie kierunku z mocy prawa następuje po dwóch nieskutecznych rekrutacjach.
Nadzieją na przyciągnięcie studentów miały być zupełnie nowe, interesująco brzmiące programy studiów. Na ich tworzenie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego pozwoliło w 2011 r. W tegorocznej rekrutacji i ta strategia czasem zawodziła. Uniwersytet w Opolu nie zebrał dostatecznej liczby chętnych na pierwszy rok turystyki historycznej, ochrony dziedzictwa kulturowego, nowoczesnych materiałów oraz języka polskiego dla początkujących. Poza tym nie uruchomił także trzech swoich starych kierunków: nauk o rodzinie, kultury śródziemnomorskiej oraz zarządzania wiedzą z infobrokeringiem.
- komentuje prof. Białecki.
Tegoroczna rekrutacja pokazała też pogłębianie się trendu spowodowanego demograficznym dołkiem. - przyznaje Magdalena Kozak-Siemińska, rzeczniczka UMCS. Widać to nawet tam, gdzie z wypełnieniem miejsc na studiach bezpłatnych nie ma problemu. W warszawskiej SGGW średnia na tych fakultetach to trzy osoby na miejsce. W tym roku nie będzie tam jednak pierwszego roku płatnego licencjatu z socjologii.