W tym roku padł niechlubny rekord liczby likwidowanych szkół. Wszystko przez niż demograficzny (od 2006 roku liczba uczniów zmniejszyła się prawie o milion) oraz puste kasy samorządów. Od września, jak wynika z danych zebranych przez DGP z 14 województw, nie ruszyła nauka w 1,5 tys. placówek. Resort edukacji posługuje się jednak inną liczbą. – potwierdza Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN.
Gdyby jednak wziąć je pod uwagę (chodzi o licea i technika uzupełniające oraz licea profilowane), to łącznie w ciągu ostatnich sześciu lat samorządy już zamknęły ponad 4,7 tys. szkół. – wylicza Alina Kozińska-Bałdyga z Federacji Inicjatyw Oświatowych. Eksperci ostrzegają – grozi nam powtórka z historii. Masowe zamykanie przedszkoli w latach 90. dzisiaj odbija się nam czkawką. - zapowiada Krystyna Łybacka, była minister edukacji narodowej.
Tak może być już za dwa lata. Wtedy, zgodnie z zapowiedziami rządu, do szkół obowiązkowo trafią sześciolatki. Tyle że, jak np. w województwie opolskim, może dla nich zabraknąć miejsca, bo tam od 2009 roku właśnie zlikwidowano 47 podstawówek. – żali się Andrzej Betlej, wójt gminy Zarszyn (woj. podkarpackie).
Innym udało się przekonać lokalnych polityków. Skutecznym straszakiem okazały się protesty nauczycieli i rodziców. Samorządy tłumaczą jednak, że likwidacja szkół, chociaż trudna pod względem społecznym, jest dla nich jedynym ratunkiem, żeby chronić własne budżety. I zamykają placówki, nawet gdy kuratorzy wydają negatywne opinie. W województwie lubelskim w tym roku zniknęło 126 placówek (plan z lutego – 135), w Małopolsce 135 (plan z lutego – 143). W Wielkopolsce do likwidacji na początku roku samorząd wskazał 172 szkoły, ocalało z nich zaledwie 21.