Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd oszczędza na maluchach. Mało miejsc w przedszkolach

17 września 2012, 08:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dzieci w przedszkolu
Dzieci w przedszkolu/Shutterstock
Dostępność przedszkoli w Polsce spada. Wszystko przez nietrafioną reformę wprowadzającą obowiązek szkolny dla sześciolatków. Większość sześciolatków pozostała w przedszkolach, a dla trzylatków zabrakło miejsc.

Zaledwie w trzech z przebadanych przez nas miast do publicznych placówek poszło więcej maluchów niż w ub.r. – w Łodzi, Toruniu i Gdańsku. Tymczasem dane statystyczne i eksperci nie pozostawiają złudzeń – pod względem edukacji przedszkolnej ciągniemy się w ogonie Europy.

Wszystko przez to, że rząd nie wpisał do projektu przyszłorocznego budżetu 500 mln zł subwencji na przedszkola, które obiecała poprzednia minister edukacji Katarzyna Hall.

Tymczasem wydatki samorządów na przedszkola rosną z roku na rok. Gmina Lubicz jeszcze 4 lata temu była w stanie utrzymać swoje placówki za 600 tys. zł rocznie. W tym roku wydatki wynosiły już 3 mln zł. – A ponieważ koszty innych zadań rosną, trudno jest się spodziewać, że bez pomocy państwa gminy będą powiększać ofertę przedszkolną – mówi Marek Olszewski ze Związku Powiatów Polskich.

Stąd już widoczny spadek dostępności przedszkoli w dużych miastach. W stolicy rok temu do publicznych placówek poszło 68 proc. trzylatków, podczas gdy w tym już tylko 60 proc. W Opolu zanotowano spadek z 70 do 61 proc. W Kielcach do publicznych placówek nie dostało się co trzecie dziecko, którego rodzice składali aplikację.

Poszkodowane trzylatki to efekt innego rządowego niewypału – reformy wprowadzającej obowiązek szkolny dla sześciolatków. – mówi Katarzyna Fiedorowicz-Razmus z Urzędu Miasta Krakowa. A takich było sporo: w tym roku w szkolnych ławkach w stolicy Małopolski zasiadło tylko trochę ponad tysiąc 6-latków, podczas gdy rok wcześniej było ich dwa razy więcej.

Zbigniew Bury, dyrektor wydziału edukacji w Urzędzie Miasta Rzeszowa, dodaje, że rodzice nie tylko niechętnie posyłali dzieci do pierwszej klasy, ale nawet mieli opory przed szkolnymi zerówkami.

W Szczecinie, w którym do przedszkoli poszło o kilkaset trzylatków mniej, powód był jeszcze inny. – mówi Robert Grabowski z urzędu miasta.

Tymczasem eksperci ostrzegają, że dzieci, które nie chodzą do przedszkola, często mają większe trudności w szkole. Muszą nadrobić nie tylko braki w edukacji, lecz także w umiejętnościach społecznych, jak choćby działania w grupie. – przypomina Monika Rościszewska-Woźniak z fundacji A. Komeńskiego.

Jak wynika z danych MEN, w 2011 r. blisko połowa polskich trzylatków nie korzystała z przedszkola. Jak podają autorzy najnowszego raportu OECD „Education at a Glance 2012”, w Wielkiej Brytanii, Belgii, Norwegii czy we Francji do przedszkoli chodzi ponad 90 proc. maluchów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj