Centralna Komisja Egzaminacyjna określa kilka przypadków, w których możliwe jest unieważnienie matury.

Reklama

Może się tak stać, jeśli:

  • stwierdzono, że zdający rozwiązywał zadania niesamodzielnie;
  • wniesienie lub korzystanie na sali egzaminacyjnej z urządzeń telekomunikacyjnych (np. telefonu) lub innych przyborów, materiałów, niedozwolonych przez CKE;
  • zakłócenie przez zdającego przebiegu egzaminu w sposób uniemożliwiający pracę pozostałym;
  • stwierdzenie, już podczas sprawdzania arkuszy, że zdający nie napisał pracy sam;
  • zaginięcie bądź zniszczenie prac egzaminacyjnych lub kart odpowiedzi;
  • stwierdzenie, na wniosek zdającego, naruszenia przepisów dotyczących przeprowadzania egzaminu. 

W trzech pierwszych przypadkach decyzję o unieważnieniu egzaminu podejmuje szef komisji egzaminacyjnej, czyli w praktyce najczęściej dyrektor szkoły. W pozostałych sytuacjach decyduje dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w porozumieniu z CKE.

>>> Pakuj się! Oto, co można mieć ze sobą na maturze

Spośród sześciu wymienionych przypadków, tylko jeden dotyczy zastrzeżeń zgłaszanych przez maturzystów. W pozostałych sytuacjach chodzi o ewentualne naruszenia zasad przez zdających.

W jakich sytuacjach maturzysta może się poskarżyć na sposób przeprowadzenia egzaminu? Trudno jest powiedzieć o jakiejś regule, która decyduje, że egzamin jest w danych okolicznościach unieważniany. Dwa lata temu w czasie pisemnego egzaminu z języka angielskiego w jednym z liceów w Zawierciu jednej z nauczycielek zadzwoniła komórka. Pech chciał, że działo się to, gdy uczniowie słuchali właśnie nagrania, na podstawie którego mieli odpowiedzieć na pytania. Do tego telefon dzwonił nie raz, ale kilka razy. Zdenerwowana całą sytuacją nauczycielka nie była w stanie go wyłączyć. OKE poważnie zastanawiała się nad unieważnieniem matury.

>>> ANGIELSKI! Sprawdź, czy zdasz!



W takiej sytuacji egzaminatorzy stają przed dylematem: uznać egzamin i zaryzykować, że wyniki wielu zdających będą słabsze, czy narazić ich na kolejny stres i organizować egzamin od nowa. W Zawierciu zdecydowano, że matura nie będzie powtórzona. Szef OKE tłumaczył, że natężenie dźwięku komórki okazało się słabsze niż dźwięk nagrania odtwarzanego z płyty.

Reklama

Przy czym - co bardzo ważne - podobnych dylematów nie ma w sytuacji, gdy telefon zadzwoni w kieszeni zdającego. I nawet jeśli był on do bólu uczciwy, a o komórce najzwyczajniej w świecie zapomniał, nie będzie litości - praca zostanie unieważniona.

>>> Kalendarz maturalny. Sprawdź, kiedy zdajesz!

Spore zamieszanie wybuchło na ubiegłorocznych maturach w Tychach. W jednej ze szkół w czasie egzaminu pisemnego z angielskiego kilkoro uczniów przez pomyłkę dostało arkusze z WOS-u. Dyrektorka szkoły nie zgłosiła tej sytuacji do OKE, ale nagłośniły ją media. Egzaminatorzy tym razem także stwierdzili, że nie ma sensu powtarzać egzaminu. I to mimo że niektórzy ze zdających angielski na drugi dzień mieli egzamin właśnie z WOS-u. Argumentowano, że arkusze odebrano im na tyle szybko, że nie zdążyli się zapoznać z pytaniami.

O ile tu egzaminatorzy mogli być podzieleni, to w przypadku matury z niemieckiego w Świdnicy w 2009 roku, nie było wątpliwości. W czasie egzaminu pisemnego nie udało się odtworzyć płyty z nagraniami. Uczniowie nie mogli więc odpowiedzieć na pytania dotyczące rozumienia ze słuchu. I choć maturę przeprowadzono zdecydowano o powtórzeniu egzaminu.

>>> Czytaj więcej o unieważnionej maturze z niemieckiego