Julian P. został uznany winnym podżegania dwóch studentów do składania fałszywych zeznań. Wymierzono mu karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat próby i 6 tys. zł grzywny oraz opłat sądowych.

Reklama

Dwa lata temu 63-letni wówczas naukowiec jechał z Bydgoszczy do Torunia. Jego sposób jazdy zaniepokoił innych kierowców. Jeden z nich powiadomił policję, że widziany przez niego pojazd porusza się bardzo niebezpiecznie, zjeżdżając na sąsiedni pas i wykonując inne, gwałtowne manewry. Policjanci odnaleźli pojazd na przydrożnym parkingu, a wewnątrz śpiącego kierowcę. Po badaniu okazało się, że Julian P. miał w wydychanym powietrzu ponad dwa promile alkoholu.

Naukowiec początkowo przyznał się do winy i chciał dobrowolnie poddać się karze. Z czasem jednak zmienił zdanie i przedstawił świadków, dwóch swoich studentów, którzy na jego prośbę mieli go rzekomo odwieźć na parking i tam pozostawić.

Sąd nie uwierzył w tę wersję i skazał Juliana P. za jazdę po pijanemu. Po uprawomocnieniu się tego wyroku prokuratura oskarżyła wykładowcę o nakłanianie świadków do fałszywych zeznań, a studentów o uleganie jego namowom.

Przed sądem jeden z młodych ludzi przyznał się do winy i dobrowolnie poddał się karze. Tłumaczył, że obawiał się odmówić Julianowi P., bo działo się to krótko przed wyznaczonym terminem obrony pracy magisterskiej, ale przyznał, że wykładowca nie groził mu.

Julian P. i drugi ze studentów do końca procesu upierali się przy swojej wersji wydarzeń. Studentowi sąd wymierzył karę czterech miesięcy więzienia w zawieszeniu oraz 850 zł kar finansowych.

Wyrok jest nieprawomocny. Odwołanie się do sądu wyższej instancji rozważa prokuratura, która chciała dla naukowca kary bezwzględnego pozbawienia wolności na pół roku.