"Zdawalność jest zdecydowanie za wysoka w formie zdalnej. Coś musimy z tym zrobić" – mówi jeden z wykładowców.
Reklama
"U nas jest ciśnienie, żeby zrobić egzaminy końcowe stacjonarne. Ale nie wiem, czy jest to w porządku do studentów. Jeżeli mieli zajęcia i zaliczenia zdalne, to jak ich weźmiemy na egzamin na żywo, to trafię potem do rektora na dywanik, bo może 40 proc. zda" – odparł drugi.
"Ale ja ich koszę praktycznie. Sposobem online. To krótki czas, 45 sekund" – dodaje kolejny.
To fragment nagrania rozmowy wykładowców na jednej z bydgoskich uczelni, które wyciekło w ubiegłym tygodniu. Po zakończonych zajęciach online zapomnieli oni wyłączyć mikrofony na platformie e-learningowej, a studenci zarejestrowali ich rozmowę. DGP sprawdził, czy szkoły wyższe rzeczywiście mają taki problem z egzaminami w formie zdalnej.

Uczelnie unikają odpowiedzi

Możliwość przeprowadzania egzaminów online zapewniła ustawa z 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 (Dz.U. z 2020 r. poz. 695 ze zm.)...