ZNP przekonuje, że w tym roku nauczyciele masowo odchodzili z pracy. W Wielkopolsce 339 osób przeszło na emeryturę (wobec 208 w ubiegłym roku), z urlopu dla poratowania zdrowia skorzystało 701 osób (425 przed rokiem). W Małopolsce zrezygnowało z pracy ok. 1 tys. nauczycieli, dwa razy więcej niż rok temu. To jednak nie przełożyło się na liczbę wakatów.
Sytuacja nie jest jednoznaczna. Z sondy DGP wynika, że samorządy otrzymują sygnały o odchodzących pedagogach, ale szkoły nie zgłaszają problemów. – mówi Monika Głazik z urzędu miasta Lublin. W Katowicach podobnie. tłumaczy Krzysztof Kaczorowski z wydziału Komunikacji Społecznej Urząd Miasta Katowice. W Toruniu wyliczają, że na emeryturę w okresie wakacji odeszło 37 nauczycieli – z 3,3 tys. zatrudnionych. mówi Anna Kulbicka-Tondel, rzecznik prasowy prezydenta Miasta Torunia.
Podobnie jest w Łodzi. – – twierdzi Monika Pawlak, z Biura Rzecznika Prasowego Prezydenta Łodzi. I dodaje, że od 2–3 lat jest kłopot z nauczycielami w szkołach branżowych. Chodzi o fachowców uczących przedmiotów zawodowych. – tłumaczy Pawlak.
Zapotrzebowanie na nauczycieli to problem, który pojawił się już kilka lat temu. Zaczęło się po wprowadzeniu reformy likwidującej gimnazja w 2017/2018 r. Wiele osób odeszło wtedy z zawodu, bo żeby zapewnić sobie etat musieli pracować w kilku placówkach. Od lat szkoły przyznają też, że problemem dla nich jest duża rotacja nauczycieli – przechodzą z placówki do placówki, często do prywatnych, zwłaszcza nauczyciele językowi.
W tym roku koronawirus mógł jednak przyspieszyć odejścia nauczycieli. tłumaczy dyrektor szkoły podstawowej w Krakowie, dodając, że deklaracje od niektórych nauczycieli w sprawie odejścia miał już w kwietniu i maju.
Są szkoły, które szybko znalazły zastępstwo. mówi dyrektor jednej ze stołecznych podstawówek.
Komplet zgłasza też Marcin Konrad Jaroszewski – dyrektor LO w Warszawie. dodaje.
Podobnie jest w innych placówkach oświatowych, nie tylko w tych największych, ale i mniejszych miastach. To też sprawia, że szkoły nie rozwiązują współpracy z nauczycielami, co do których same lub rodzice mają zastrzeżenia. –wyjaśnia dyrektorka jednej ze szkół podstawowych w Warszawie.
Braki kadrowe dyrektorzy łatają, dokładając obowiązków zatrudnionym nauczycielom. Anna Kij, dyrektor wydziału jakości edukacji w kuratorium w Katowicach podkreśla, że zgodnie z art. 35 Karty nauczyciela, w szczególnych przypadkach, podyktowanych wyłącznie koniecznością realizacji programu nauczania, nauczyciel może być obowiązany do odpłatnej pracy w godzinach ponadwymiarowych zgodnie z posiadaną specjalnością. Ich liczba nie może jednak przekroczyć 1/4 tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć. Przydzielenie nauczycielowi większej liczby godzin ponadwymiarowych może nastąpić wyłącznie za jego zgodą, jednak w wymiarze nieprzekraczającym 1/2 tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć. Dodaje też, że w tym roku jest mniej ofert pracy niż w roku ubiegłym. Świadczy o tym choćby liczba ofert pracy na stronach kuratoriów oświaty, np. w mazowieckim 4 września tego roku, czyli już po rozpoczęciu roku, było ich 1007. Rok temu liczba ta wynosiła 1166. A w 2018 r. aż 1271.
Dyrektorzy przyznają, że mają obawy, iż takie łatanie deficytu sprawdzi się, ale na krótką metę. I im bliżej końca roku, tym problem nauczycieli będzie się pogłębiał. mówi dyrektorka warszawskiej podstawówki.