Dziennik Gazeta Prawana logo

Kolejki, pisma i bunty rodziców... Ruszyły szkoły

2 września 2020, 06:41
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Uczniowie w dobie pandemii
<p>Uczniowie w dobie pandemii</p>/PAP
Do samorządów wpływają pierwsze pisma od rodziców, którzy – powołując się na konstytucję i podając w wątpliwość wytyczne MEN i GIS – nie zgadzają się na pomiar temperatury u ich dzieci, stosowanie przez nie środków dezynfekujących czy ewentualne izolowanie w przypadku podejrzenia zakażenia COVID.

 – tak zaczęła nowy rok szkolny Jolanta Lubińska, dyrektor podstawówki w Obornikach Wielkopolskich. A zwracając się wprost do uczniów, dodała:  Podobnie było w całym kraju, choć pogoda nie rozpieszczała. Przed przedszkolem na warszawskim Mokotowie od 7.30 ustawiła się kolejka wychodząca poza bramy placówki. Rodzice z dziećmi stali, chroniąc się pod parasolami.  irytowała się mama dziewczynki z najstarszej grupy.

 - opowiada Monika Szatkowska, która do przedszkola przyprowadziła dwoje dzieci. ‒ dodaje.

W szkołach emocje łatwiej było utrzymać na wodzy, co nie znaczy, że ich nie było.  – relacjonuje pani Agnieszka, mama Uli, która właśnie rozpoczęła siódmą klasę w warszawskiej podstawówce. Tu dzieci nie tylko będą jadły posiłki w sali. Sala przejmie też rolę szatni. Plan, który właśnie dostała Ula, zakłada dwa razy w tygodniu po osiem lekcji. Dyrekcja wymyśliła codziennie zajęcia WF-u, by dzieci cokolwiek ruszyły się zza biurek.

Te obawy podziela wielu rodziców.  - mówi matka ucznia rozpoczynającego właśnie naukę w liceum im. Kochanowskiego w Warszawie. Zastrzega, że na razie nikt od niej takiego zaświadczenia nie wymaga, jednak dzięki temu syn czuł się pewniej, ruszając do szkoły. Bał się, że nie zostanie wpuszczony z powodu lęku przed koronawirusem.

 protestuje Bożena Janicka z Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. Ma więc nadzieję, że przedszkola i szkoły nie będą traktowały zaświadczeń jak gwarancji zdrowia.

Na razie szkoły zabezpieczają się inaczej. Na przykład podstawówka na warszawskiej Pradze zażądała od rodziców na piśmie precyzyjnego harmonogramu odbioru dziecka: kto, kiedy, o której godzinie.  - opowiada ojciec drugoklasistki. Szkoła argumentowała, że to jej sposób na zwiększenie bezpieczeństwa. Dzięki temu łatwiej będzie ustalić kontakty w razie pojawienia się ogniska koronawirusa.

Wiele szkół wykorzystało rozpoczęcie roku do zrobienia tego, co nie udało się w marcu, gdy w popłochu zamykano placówki.  - relacjonuje Dawid Łasiński, nauczyciel chemii w Zespole Szkół im gen. Dezyderego Chłapowskiego w Bolechowie. W tej placówce już pierwszego dnia zostało jasno powiedziane: to, jak będziemy funkcjonować, zależy głównie od uczniów. Nie ma nakazu noszenia maseczek, ale jeśli młodzież zacznie zbierać się w grupach na korytarzach, trzeba będzie go rozważyć.

 żartuje Danuta Helińska, dyrektor podstawówki w Smardzewie w lubuskiem. –  - opowiada. Tu każda klasa ma swoją salę, a uczeń ‒ ławkę. Nawet pracownia informatyczna wędruje za uczniami. Jest mobilna, składa się z 16 laptopów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj