Dziennik Gazeta Prawana logo

Edukacja sytuacyjna. MEN nie widzi problemu i ma prostą receptę

6 maja 2020, 06:32
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
dzieci, zamknięta szkoła, przedszkole, żłobek, koronawirus, wirus, choroba, maski. / fot. Shutterstock
<p>dzieci, zamknięta szkoła, przedszkole, żłobek, koronawirus, wirus, choroba, maski. / fot. Shutterstock</p>/shutterstock
Rodzice przedszkolaków po otwarciu placówek stracą prawo do kształcenia zdalnego ich pociech – twierdzi większość ekspertów. ZNP domaga się od resortu edukacji jasnych wytycznych w tej sprawie. 

Nauczyciele zatrudnieni w przedszkolach nie chcą wracać do pracy, bo obawiają się zarażenia. Nie podoba im się również to, że muszą zajmować się dziećmi w placówce, a po pracy kontynuować nauczanie zdalne, które ma polegać na internetowym kontakcie z dziećmi i przesyłaniu rodzicom materiałów do zrealizowania.

Podstawa programowa

W przedszkolach, tak samo jak w szkołach, dzieci obowiązuje podstawa programowa. Powinna być ona realizowana przez co najmniej pięć godzin dziennie. Do tego sześciolatki mają obowiązek odbycia rocznego przygotowania przedszkolnego. Do wczoraj było ono realizowane zdalnie. Od dziś nie ma pewności, czy nauczyciele będą kontynuować w tej formie naukę z dziećmi, które pozostaną w domu – wskutek decyzji rodziców lub z powodu braku miejsc w placówkach.

– mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP).

Problem jednak w tym, że wszystko, co związane z odmrażaniem przedszkoli (tak samo jak z kształceniem zdalnym), resort zrzucił na organy prowadzące i dyrektorów tych placówek. Wiele z nich zapowiada, że nie otworzy placówek.

– mówi Krzysztof Baszczyński.

Edukacja sytuacyjna

MEN nie widzi problemu i ma prostą receptę.

– wyjaśnia Anna Ostrowska, rzecznik MEN.

A co z wynagrodzeniem dla takich pedagogów?

– mówi rzeczniczka.

MEN przekonuje, że przedszkola po otwarciu będą pełniły głównie rolę opiekuńczą, a nie dydaktyczną. Z takim stanowiskiem zgadza się Beata Patoleta, adwokat i ekspert ds. prawa oświatowego. –– zauważa.

Przepisy nieprecyzyjne

Prawnicy są podzieleni w sprawie konieczności kontynuowania nauki zdalnej.

– tłumaczy Beata Patoleta.

Zaznacza, że tak też kształcenie powinno być realizowane w stosunku do tych wychowanków, których nie przyjęto do placówki z uwagi na limit miejsc, oraz tych, których rodzice nie zdecydowali się na wysłanie ich do placówek stacjonarnych.

Z tym stanowiskiem nie zgadzają się inni prawnicy.

– twierdzi Robert Kamionowski, radca prawny, ekspert ds. oświaty z kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office.

Dodaje, że ministerstwo nie przewidziało sytuacji, że rodzice z obawy o zdrowie i życie dzieci nie poślą ich do przedszkola i będą chcieli w dalszym ciągu korzystać ze zdalnego kształcenia.

Takie stanowisko zdaje się potwierdzać resort edukacji.

– Nauczyciele nadal mogą prowadzić zajęcia przy wykorzystaniu metod i technik kształcenia na odległość, gdy działalność przedszkola zostanie zawieszona na mocy decyzji dyrektora, za zgodą organu prowadzącego – wyjaśnia Anna Ostrowska.

Wszyscy zdezorientowani

Dyrektorzy przedszkoli nie wiedzą, czy polecać nauczycielom kontynuowanie kształcenia na odległość, czy skupić się na funkcjonowaniu placówki.

mówi Anna Łuczak, dyrektor samorządowego przedszkola nr 51 w Krakowie.

Irena Koszyk, naczelnik wydziału oświaty w Urzędzie Miasta w Opolu, informuje, że przy ograniczeniu liczebności oddziałów miasto stworzyło 50 proc. miejsc, czyli 1,8 tys.

– alarmuje.

Robert Kamionowski zwraca uwagę, że wytyczne wspólnie wydane przez MEN, MZ i GIS są mniej restrykcyjne niż te, które GIS wydał oddzielnie dla przedszkoli. Na stronie resortu edukacji możemy przeczytać, że liczba dzieci w oddziałach powinna być mniejsza niż przewidują to przepisy (dziś to 25 uczniów). GIS chce, aby wynosiła ona maksymalnie 12 (może być zwiększona do 14), a przestrzeń na jedno dziecko musi wynosić 4 mkw. (nie wliczając do tego np. korytarzy i łazienek). GIS domaga się, aby personel pomocniczy i kuchenny nie kontaktował się z dziećmi. We wspólnych wytycznych resortowych takich obostrzeń nie ma.

– mówi Beata Patoleta. 

ZNP: nauczyciele stracili na epidemii W ankiecie przeprowadzonej przez Związek Nauczycielstwa Polskiego wypowiedziało się 9 tys. nauczycieli. 62,1 proc. z nich deklaruje, że ich wynagrodzenie jest niższe od tego przed pandemią. Powodem obniżki zarobków jest to, że przy kształceniu zdalnym aż 87,4 proc. pedagogów utraciło godziny ponadwymiarowe. Dyrektorzy i samorządy tłumaczą, że zmienili tzw. siatkę godzin (czyli okroili liczbę zajęć, nie chcąc nadmiernie obciążać uczniów). Kolejne 15,5 proc. straciło dodatek za trudne warunki pracy, a 3 proc. dodatek wiejski (który ma raczej charakter socjalny).

Wytyczne GIS dotyczące przedszkoli

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj