Dziennik Gazeta Prawana logo

PO-KO: W szkołach średnich rozpoczął się kilkuletni "armagedon"

16 lipca 2019, 14:34
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zamknięta szkoła
Zamknięta szkoła/Shutterstock
Tegoroczne problemy młodzieży z dostaniem się do wymarzonych szkół średnich są początkiem "armagedonu", który potrwa 3-4 lata - uważają posłanki PO-KO Katarzyna Lubnauer oraz Urszula Augustyn.

W całym kraju rekrutacja do szkół średnich jest w tym roku szczególna, gdyż o przyjęcie do szkół ubiega się więcej uczniów niż w latach ubiegłych. Chodzi o dwa roczniki: pierwszy rocznik absolwentów 8-letnich szkół podstawowych i ostatni rocznik gimnazjalistów. Harmonogram rekrutacji jest inny w różnych województwach, bo ustalali go indywidualnie kuratorzy oświaty. Odmienne są też zasady rekrutacji w różnych miastach i powiatach, np. jeśli chodzi o liczbę szkół i klas, do których aplikować mogą uczniowie.

We wtorek szef MEN Dariusz Piontkowski zapewnił, że wszyscy uczniowie znajdą swoje miejsce w szkołach średnich. Zaznaczył, że w przypadku, gdyby po pierwszej rekrutacji okazało się, że miejsc brakuje, samorządy mają obowiązek stworzenia nowych oddziałów szkół.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej przed Ministerstwem Edukacji Narodowej, szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer oceniła, że dzieci i młodzież "po raz kolejny padły ofiarą eksperymentu". Jak podkreśliła, marzenia wielu z nich nie spełnią się. Jako przykład podała jedno z najlepszych liceów z Łodzi. Według posłanki w tym liceum dotychczas każdego roku było 5 klas (pierwszych), a w tym roku będzie tych klas 7: 4 dla rocznika kończącego szkołę podstawową i 3 dla rocznika kończącego gimnazjum.

Lubnauer zauważyła, że wskutek tego "próg punktowy poszybuje znacznie wyżej"; dodała, że uczniami jednej z klas będzie siedemnaścioro laureatów konkursów. - - podkreśliła posłanka.

W jej ocenie to jest dopiero "początek armagedonu", który potrwa 3-4 lata. Przekonywała, że w przyszłym roku szkoły "będą stawać na uszach", żeby lekcje odbywały się "zaledwie" od godz. 7.30 i "zaledwie" do godz. 18.00. Lubnauer podkreśliła, że w kolejnych latach do liceów będą chciały się dostać dzieci, które jako sześciolatki zaczęły chodzić do szkoły. - - zauważyła.

Według Lubnauer w wielu warszawskich dzielnicach brakuje kilkuset nauczycieli, co doprowadzi do tego, że pozostali nauczyciele "często będą z łapanki i słabiej przygotowani", i będą pracować w nadgodzinach.

Augustyn odniosła się do możliwości rozwiązania tych problemów przez samorządy, na co wskazywali zarówno była szefowa MEN Anna Zalewska, jak i jej następca Dariusz Piontkowski.

Augustyn przekonywała, że dzięki samorządom "skala tego problemu jest zmniejszona, jak to tylko jest możliwe". Według niej nieprawdziwe jest twierdzenie, że kłopot "podwójnego rocznika" dotyczy tylko większych miast. Zauważyła, że do szkół w dużych miastach próbują się dostać dzieci z mniejszych miejscowości, aby "wyrównać swoje szanse" i "podjąć rywalizację z rówieśnikami". - - oceniła posłanka.

Jedynym wyjściem są według Augustyn rozmowy z samorządami o tym, skąd wziąć nauczycieli, pieniądze i jak zorganizować sale lekcyjne. Zwróciła uwagę, że w ostatnich latach samorządy "dokładają do edukacji bardzo dużo, łagodząc skutki tej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj