W poniedziałek w Toruniu szefowa MEN Anna Zalewska zapowiedziała, że w miejsce obecnej struktury szkół wprowadzone zostaną: 8-letnia szkoła powszechna, w której edukacja wczesnoszkolna będzie w klasach I-IV oraz powrót do 4-letniego liceum ogólnokształcącego i 5-letniego technikum. Pierwsi uczniowie mają pójść do I i VII klas szkół powszechnych 1 września 2017 r.
- powiedział PAP prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
- dodał Sławomir Broniarz.
Zauważył, że w Polsce każdy minister przychodzi do resortu z własną wizją, własną koncepcją, a to raczej nie służy polskiemu modelowi edukacyjnemu. Tymczasem - jak mówił - czy obecna zapowiedziana zmiana jest dobra, będzie można ocenić nie w 2017, 2018 r., ale dopiero po 12 latach, gdy ze szkół wyjdą pierwsi absolwenci, którzy przeszli cały cykl nauczania w nowym systemie.
Broniarz wyraził oburzenie stwierdzeniem Zalewskiej, że zastała edukację zniszczoną, zrujnowaną i zdegradowaną. - powiedział.
Zaznaczył, że jego zdaniem gimnazja broniły się wynikami, jakie polscy 15-latkowie osiągali w Międzynarodowym Badaniu Umiejętności Uczniów PISA. - mówił. Zauważył też, że gimnazja w inny sposób funkcjonowały, niż proponuje minister edukacji. - dodał.
W jego ocenie, nieprawdą jest stwierdzenie szefowej MEN, że szkoły powszechne wchłoną nauczycieli gimnazjalnych, bo tak pracuje kilkanaście tysięcy osób w niepełnym wymiarze czasu pracy.