Dziennik Gazeta Prawana logo

Związki na wojennej ścieżce z MEN. Ale każdy na swojej własnej

16 kwietnia 2015, 08:14
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Joanna Kluzik-Rostkowska prezentuje rządowy elementarz
Związki na wojennej ścieżce z MEN. Ale każdy na swojej własnej/Media
ZNP i oświatowa Solidarność organizują protesty przeciw polityce MEN. Choć cel jest ten sam, manifestować będą oddzielnie

Nauczyciele z ZNP będą manifestować w Warszawie już w sobotę 18 kwietnia. Przejdą spod Torwaru pod gmach Ministerstwa Edukacji Narodowej, a następnie – razem ze związkowcami z OPZZ, którzy przyjadą do stolicy indywidualnie – spotkają się pod kancelarią premiera. Manifestować ma łącznie 20 tys. osób. Nauczyciele domagają się między innymi, by minister Joanna Kluzik-Rostkowska wróciła do rozmów o podwyżkach płac. W tej sprawie odbyły się dwa spotkania. Do trzeciego nie doszło, jak twierdzą związkowcy, z winy minister. Będą też zwracać uwagę na inne problemy, między innymi przekazywanie szkół przez samorządy prywatnym podmiotom.

– tłumaczy Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. Dodaje, że minister edukacji swoimi wypowiedziami zachęca gminy do takiego postępowania. To dlatego ZNP przyniesie na manifestację balony z hasłem "Joanna robi nas w balona". – – dodaje.

CZYTAJ TEŻ: 50 tysięcy ludzi na manifestacjach w Warszawie. Nauczyciele najliczniejszą grupą>>>

Jeśli chodzi o podwyżki, związkowcy z ZNP chcą, by wynagrodzenia pedagogów zwiększyły się o 10 proc. Jeśli minister nie zacznie dialogu, grożą strajkiem w październiku.

Z niemal identycznymi postulatami występuje drugi największy nauczycielski związek. Oświatowa Solidarność domaga się od MEN 9-procentowej waloryzacji wynagrodzeń nauczycieli i innych pracowników oświaty, zaprzestania likwidacji szkół i zwolnień nauczycieli, poprawy warunków pracy oraz przywrócenia wcześniejszych emerytur dla pedagogów.

Członkowie Solidarności także planują manifestację. Do Warszawy przyjadą dziesięć dni po ZNP. Oni też nie wykluczają strajku. Do wczoraj jej członkowie mieli wchodzić w spory zbiorowe z samorządami. To otwiera drogę do dalszych działań.

Dlaczego nie wystąpią z postulatami wspólnie? Między związkami iskrzy od dawna. O co chodzi? Pewnie o to, co zwykle: o rząd dusz. Ale o tym związkowcy mówią niechętnie. – – mówi Ryszard Proksa, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. – – zapewnia.

Sławomir Broniarz przekonuje jednak, że Solidarność została do udziału w protestach zaproszona, więc gdyby tamci związkowcy chcieli, mogliby się dołączyć. Ale nie zrobili tego. – – dodaje prezes ZNP. – .

Na związkowej przepychance najwięcej zyskuje MEN, które w zależności od tematu może wybierać spośród związków partnera do rozmów. Najbardziej tracą nauczyciele. Minister Kluzik-Rostkowska w rozmowie z DGP twardo zapowiada, że na większe zmiany w oświacie można liczyć dopiero po wyborach. A i to pod warunkiem, że pedagodzy przystąpią do rozmów o Karcie nauczyciela.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj